Euro bez publiczności?
Trwa stan pandemii, który odbija się również na funkcjonowaniu piłki nożnej. Ale w futbolu cały czas słyszymy o ogromnych sumach transferowych, rosnących cenach za prawa telewizyjne, a zwykłych kibiców jakby spycha się na margines.
Euro 2020 przełożono o rok, także ze względu na fanów, ale jak się okazuje poważnie jest pod uwagę brany wariant meczów… bez publiczności. Wiąże się to z ryzykiem związanym z COVID-19. Może się okazać również, że organizatorzy zgodzą się na 3 lub 5 tysięcy kibiców na trybunach, ale tylko z państwa w którym odbywa się dany mecz. UEFA obserwuje jak się rozwija sytuacja z pandemią i raczej nie bierze pod uwagę kolejnego odwołania imprezy. Część strat na pewno zrekompensuje telewizja, a zysk i tak gwarantowany. Bo kibice, jak nie na stadionach będą się emocjonować meczami najlepszych europejskich reprezentacji przed szklanym ekranem. /JKM/ Fot. WajdaFoto



