Nie bójmy się
290 dni czekali kibice reprezentacji Polski na jej mecz. 19 listopada 2019 z Robertem Lewandowskim w składzie biało-czerwoni wygrali 3:2, z Holandią bez Lewego przegrali w Rotterdamie 0:1.
Pomarańczowi są uważani za czołowy zespół Starego Kontynentu. Kadrę opuścił Ronald Koeman, ale jego dotychczasowy asystent, obecny coach Dwight Lodeweges nie musiał praktycznie nic zmieniać. Holendrzy, którzy mają świetny system szkolenia (nie ma w nim miejsca na przypadki, jakich w Polsce pełno) mają zakodowane w głowach automatyzmy. Dla nich nie ma różnicy czy trzeba postawić na atak pozycyjny, pressing, czy kontry. Bazą do wyników jest technika i z zespołem pełnym asów Jerzy Brzęczek chciał zagrać na przetrwanie, w ofensywie na zasadzie, że może coś się uda. Valencia, Atalanta, Brighton, Liverpool, Manchester City, Atalanta, Barcelona, Tottenham, Liverpool, Ajax, Olimpique Lyon – przynależność klubowa pierwszej 11 Oranje na Polskę dużo mówi, dla porównania nasza: Juventus, Dynamo Kijów, Benevento, Southampton, Sampdoria, Dynamo Moskwa, Lokomotiv Moskwa, Leeds, Lech Poznań, Napoli, Hertha Berlin. Górą zdecydowanie Holandia, ale w tych czasach nasi trenerzy lubią gadać o nowoczesnym futbolu, który z zachowawczością nie ma nic wspólnego. Lepiej uderzać w słabe punkty rywala, a nie tylko głównie się bronić i liczyć, że coś się wysra. W Amsterdamie nic się Polsce nie wysrało, bo zabrakło oferty z przodu. Trudno tłumaczyć to nieobecnością Lewego, bo nawet z nim za kadencji Brzęczka raczej nie stawialiśmy na atrakcyjny futbol do przodu. Szczerze mówiąc potencjałem ustępujemy minimum dziesięciu reprezentacjom w Europie, także biorąc pod uwagę klubowe przynależności. Problem polega na tym, że Brzęczek nie chce, lub się boi grać na miarę naszych możliwości. Pierwszy przykład z brzegu – Mateusz Klich. W Leeds świetny, wybiegany, aktywny, skuteczny, w kadrze schowany, skupiony na defensywie, jakiś bojaźliwy, bez ryzyka. Chłopak się marnuje, mimo że widać, że pod okiem Marcelo Bielsy poczynił gigantyczne postępy. Brzęczek to jednak nie Bielsa i nie umie wycisnąć więcej z Piotra Zielińskiego. Pomocnik Napoli pozbawiony na boisku Lewego wygląda o 30 procent gorzej, a przy taktyce Jurka z Holandią zniknął. My chcieliśmy atakować tak zorganizowany zespół trójką, czwórką piłkarzy. Dlaczego? Bo Brzęczek myśli o zabezpieczeniu tyłów. Skupialiśmy się na obronie, wychodziło to całkiem, całkiem, ale kolejne krople drążyły skałę. W końcu skała pękła przy udziale Bartosza Bereszyńskigo wystawionego na lewą obronę, choć nominalnie gra na prawej flance. W Amsterdamie Polska przegrała 0:1, ale Jerzy Brzęczek był zadowolony. Zaliczył piąte spotkanie w Lidze Narodów UEFA bez zwycięstwa, ale w tym towarzystwie ciężko liczyć na sukcesy prezentując tak archaiczny futbol. Czy jednak selekcjoner to widzi, czy nie chce widzieć? /JKM/ Fot. WajdaFoto


