7 pytań do Leszka Ojrzyńskiego
Były trener Korony, ulubieniec kieleckich kibiców, niedawny szkoleniowiec Górnika Zabrze – Leszek Ojrzyński odpowiada na nasze pytania o zamieszaniu w polskiej ekstraklasie i innych kwestiach związanych nie tylko z futbolem. Teraz popularny szkoleniowiec ma dużo wolnego czasu i często bywa na imprezach sportowych, ostatnio pojawił się na turnieju eliminacji ME U-21 piłkarzy ręcznych i oglądał porażkę Polski z Islandią.
Tak czy nie dzieleniu punktów w ekstraklasie?
Leszek Ojrzyński: Gra się za trzy punkty, nie za półtora. Dzielenie jest niesprawiedliwe więc mówię mu zdecydowanie nie. Dodatkowe siedem kolejek w elicie jest do zaakceptowania, choć można by się zastanowić nad innym modelem play-off.
Karanie minusowymi punktami w trakcie sezonu i potem zwracanie punktów?
Jeśli coś się zabiera to przed sezonem, bo w trakcie wywołuje to niesamowite zamieszanie. Każda historia wygląda inaczej, na pewno trzeba przejrzyściej dopracować regulamin ekstraklasy, by unikać kolejnych paradoksów i nerwowości.
Ruch czy Podbeskidzie w ósemce?
Sportowo Ruch, bo zasłużył na to na zielonej murawie. Szkoda, że o losie tych klubów decydowała Lechia Gdańsk. Takie rzeczy chyba tylko w Polsce.
Radosław Sobolewski czy Aleksandar Vuković?
Vuko, bo zdołałem poznać go lepiej jako zawodnika i człowieka. Z Sobolewskim nie było na to w Zabrzu szans.
Łukasz Teodorczyk czy Mariusz Stępiński na Euro 2016?
Teodorczyk, bo gra w mocnym klubie, także na arenie międzynarodowej, wystąpił w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Przemawia za nim większe doświadczenie.
Diego Simeone czy Luis Enrique?
Simeone, bo dysponuje słabszym materiałem do pracy niż Luis Enrique, a osiąga fantastyczne wyniki. Jak ktoś odchodzi często potrafi wynaleźć jeszcze lepszego zawodnika. Jestem ciekawy jakby sobie radził obecny szkoleniowiec Barcelony, gdyby mu zabrano Messiego, Neymara i Suareza.
Piłka ręczna czy siatkówka?
Piłka ręczna, bo strzela się bramki, jest grą kontaktową, gdzie liczy się męstwo, no i przypomina futbol. Siatkówkę też lubię oglądać.


