Spina na faworyta
Emil Drozdowicz z niejednego piłkarskiego chleba jadł. Zawodnika, który grał w ekstraklasie w Polonii Bytom, Termalice Nieciecza i Wiśle Płock ściągnęła przed sezonem 2020/21 Wisła Puławy.
Kto jest waszym najgroźniejszym rywalem w walce o awans do drugiej ligi?
Emil Drozdowicz: Stal Stalowa Wola, bo dysponuje najmocniejszą kadrą, a po spadku chce szybko awansować. Wszyscy rywale się na nas żyłują, jest spina na faworyta, ale to normalne. Ja się cieszę, że trafiłem do tak dobrze zorganizowanego klubu, w tej kwestii na poziomie pierwszej ligi i są jasno określone cele. Najbardziej żal mi kibiców, którzy nie mogą normalne chodzić na mecze w tych ciężkich czasach pandemii.
Wisła Sandomierz może pokrzyżować szyki faworytom waszej grupy trzeciej ligi?
Zespół z Sandomierza jest nieźle poukładany, stara się budować akcje od tyłu, stosuje pressing. Widać, że wie co chce grać, stawia na ofensywny, prosty, ale skuteczny futbol. W ofensywie wygląda mocno. Na tle nas podobała mi się Korona II Kielce, kolejna ekipa z pomysłem. Póki nie straciła gola grała naprawdę ciekawie, a trzeba pamiętać, że właśnie w trzeciej lidze młodzież zdobywa doświadczenie i krzepnie. Z naszych dotychczasowych rywali duże wrażenie zrobiła na mnie Wólczanka, stawiająca na szybką piłkę po ziemi. Sieniawa z kolei jest silna fizycznie, gra agresywnie i ma też indywidualności. Jeśli chodzi o poziom ligi to źle nie jest, kształtują go także znani trenerzy i grupa piłkarzy z ekstraklasową przeszłością.

Jak na tle innych drużyn wypada ŁKS Probudex Łagów?
Nam się na tej sztucznej nawierzchni grało wyjątkowo ciężko i trzeba cenić wywalczony komplet punktów. Łagów miał setkę na 2:0, ale piłka odbiła się od poprzeczki, a w całym meczu okazał się nieprzyjemnym rywalem. Potrafią rzucać fajne piłki za linię obrony, mają w swoich szeregach szybkich i dynamicznych zawodników. Cechuje ich agresywny odbiór, groźne są też ich piłki wzdłuż linii, na co się przygotowaliśmy. To jest bardzo ciekawy beniaminek, którego siła wzrosła po przyjściu Adama Mójty. On dał Łagowowi spokój, doświadczenie i nowe możliwości. Słyszałem dużo dobrego o projekcie z tym klubem, wiem, że jest tam charyzmatyczny prezes i życzę im by się wybili.
Liczyłeś na więcej swoich goli w trzeciej lidze?
Zaciąłem się i siedzi gdzieś w głowie. Z Wisłą przeciwnicy starają się osiągać jak najwyższy poziom, każdy chce nas ograć. Musimy sobie z tym radzić, ja też i trzeba pokazać, że człowiek coś jeszcze potrafi. Gdy mierzyliśmy się z Łagowem na boisku stoczyłem wiele pojedynków z Piotrkiem Rogalą, który grał kiedyś razem z moim szwagrem, Adrianem Łuszkiewiczem. Nawet o nim rozmawialiśmy na boisku, ale żałuje, że nie zdobyłem wtedy gola, bo by wspomniał o tym szwagrowi. Dziś Adrian broni barw KKS Kalisz, gra szczebel wyżej ode mnie, ale mam nadzieję, że w kolejnym sezonie się zmierzymy. /JKM/ Fot. Radek Piasecki



