Imiela pod lupą
Na pewno bez Adama Imieli ŁKS Probudex miałby mniej punktów po rundzie jesiennej. Ile by miał więcej gdyby ten piłkarz grał na miarę swojego potencjału? Przyjrzeliśmy się mu w meczu ze Stalą Stalowa Wola.
Wychowankowi Granatu Skarżysko nie można odmówić ambicji, stara się i walczy na maksa. Ze Stalą pewnie wykonał rzut karny, wygrywał pojedynki (5 udanych dryblingów), aż trzykrotnie był faulowany. 27-letni Imiela cały czas stara się być pod grą, notuje sporo przechwytów, ale zdarza mu się za wiele strat. Chyba jego największym problemem pozostaje to, że chciałby wykonywać na boisku zbyt wiele czynności. Druga kwestia to bark odporności na… kibiców. Podczas spotkania ze Stalą jechali z nim fani ŁKS, którzy stali za ogrodzeniem, ale tak samo postępowali z Filipem Rogozińskim i ten starał się odcinać. Imieli puszczały nerwy, a po zejściu dał im upust i coś krzyczał, gestykulował w kierunku swoich adwersarzy. Dostał za to żółtą kartkę, ale mógł nawet czerwoną. Miał szczęście. Ireneusz Pietrzykowski, którego Imiela jest ulubieńcem musi porozmawiać z piłkarzem i wytłumaczyć pewne mechanizmy. Musi sobie radzić z presją, która przecież w czwartej klasie rozgrywkowej jest dużo mniejsza niż choćby w GKS Tychy, gdzie grał. A świętym kibica prawem jest komentować poczynania zawodników, czy się im podoba, czy nie. Niestety, piłkarze w każdym zakątku świata muszą być na to odporni. A dobrego, wyluzowanego, skupionego na futbolu Adama Imielę potrzebuje wiosną ŁKS Łagów. Fot. Radek Piasecki
Liczby Imieli z ŁKS – Stal Stalowa Wola (1:4)
46 – nieco ponad, procent celnych podań (7-8)
7 - przechwyty
5 – dryblingi
3 – razy faulowany (1 raz faulował)
2 – strzały (1 celny, 1 niecelny)
2 – główki przegrane
1 – gol
1 - odbiór



