Dariusz Kozubek: Blicharski robi błyskawiczne postępy
Dariusz Kozubek, grający trener Spartakusa Daleszyce zbiera zewsząd pochlebne recenzje, a pod jego skrzydłami wielu zawodników beniaminka trzeciej ligi czyni błyskawiczne postępy. Kozubkowi wróży się ciekawą karierę szkoleniową, a już teraz ma zadatki na świetnego fachowca, także ze względu na rzadko spotykany w województwie świętokrzyskim profesjonalizm. Ale z tego dawny idol kibiców Korony słynął już od najmłodszych lat.
Który z piłkarzy Spartakusa zrobił podczas tego sezonu największy postęp?
Dariusz Kozubek: Kamil Blicharski. Piłka go szuka, a sam potrafi przeprowadzać fajne akcje. To młody chłopak, a już jest mocnym ogniwem mojego zespołu. Cieszę się z gry Radka Szmalca, który po kontuzjach ostro haruje i na boisku zostawia serce. Mógłbym jeszcze wymienić kilka nazwisk, a najbardziej cieszy fakt, że stworzyliśmy kolektyw, w którym nie ma podziału na młodych i starych, jedziemy na jednym wózku, a chłopaki mają chęć się rozwijać. Posiadanie w składzie takich zawodników jak Damian Gil, czy Marek Gołąbek też daje ogromne korzyści młodzieży Spartakusa.
Blicharski poradziłby sobie w wyższej klasie rozgrywkowej?
Ogrywa się w trzeciej lidze, fizycznie wygląda coraz lepiej, taktycznie się poprawia, ale i tak tkwią w nim spore rezerwy. Szczególnie w sferze psychiki, bo jest za grzeczny jak na piłkarza. W tym zawodzie trzeba być twardzielem. Wierzę w Kamila i kilku innych młodych chłopaków ze Spartakusa i nie boję się na nich stawiać.
Zbyt dobre wyniki waszego zespołu nie okażą się problemem dla klubu?
Myśmy sobie postanowili, że sportowo wywalczymy miejsce w pierwszej siódemce, by dostać się do zreorganizowanej trzeciej ligi, znacznie mocniejszej. Na pewno Spartakus potrzebuje lepszego stadionu, trybun z prawdziwego zdarzenia, ogólnie poprawy infrastruktury.
Ludzie w Daleszycach interesują się futbolem?
Na niektóre mecze przychodzi po 400, 500 osób, zawiązał się Klub Kibica, więc nie można narzekać. Spartakus poczynił wiele działań marketingowych i to też przynosi owoce.
Dużo nauczyłeś się jako trener przez miniony rok?
Każdy mecz uczy, każda porażka, ale kosztuje to sporo zdrowia. Praca trenera wiąże się z odpowiedzialnością, a mi zależy nie tylko na wyniku sportowym drużyny, ale też rozwoju poszczególnych piłkarzy. Staram się dużo obserwować i cały czas polepszać swój warsztat.
Korona nie dzwoni?
Nie, nawet na to nie liczę, że ktoś z mojego macierzystego klubu się odezwie. Mam swoje obowiązki i cele.
Reorganizacja na dobre wyjdzie trzeciej lidze?
Z jednej strony zrobi się liga dla bogatych, z drugiej poziom pójdzie w górę. W jednej grupie zespoły z Małopolski, Lubelszczyzny, Podkarpacia i Świętokrzyskiego to gratka dla kibiców, ale zwiększą się koszta utrzymania klubów. Mam nadzieję, że pomoże PZPN, który mógł wziąć na siebie sprawy sędziowskie. Poczekamy, zobaczymy, a oczywiście liczę, że w tej nowej trzeciej lidze nie zabraknie Spartakusa.



