Młody Ryba najbliżej
Rozmowa z Jakubem Walkowiczem, wicemistrzem Turnieju Grudniowego 2020 z Dawideksem, ostatnio zawodnikiem Odry Miasteczko Śląskie. W trójkach zagrał po 7 latach przerwy.
Co Ciebie bardziej zaskoczyło: powrót na trójki po siedmioletniej przerwie, czy propozycja z Dawideksu?
Jakub Walkowicz: Brakowało mnie na Grudniowym aż siedem lat, ale wiedziałem co się dzieje. Oczywiście powrót na trójki mnie uradował, ale propozycja z tak silnej drużyny jak Dawidex, od moich kolegów jeszcze bardziej. Chłopaki szukali kogoś co będzie pasował im do wizji, fajnie, że wybrali mnie. Michała Rybusa, Dawida Szałasa, Bartka Pańtaka znałem od lat, ze szkoły, klubu. Młodszego Rybę poznałem przez brata już kawał czasu temu, tylko z Kubą Pichetą nie miałem wcześniej nic do czynienia. Połączył nas znowu Grudniowy, a wypadliśmy tak, że trenerzy z gimnazjum – Mikołaj Pełka i Rafał Stefański nie mają chyba się czego wstydzić.
Nie wyciągnąłeś z piłki tyle ile powinieneś?
Mogłem znacznie więcej, ale kontuzje i niewłaściwe wybory zniweczyły moje plany. Pewnie wielu zawodników tak mówi, ja na pewno nie wymyślam. W piłce bywa tak, że jedna decyzja rzuca cię na właściwe, lub gorsze tory. Obecnie studiuje w Katowicach na AWF i chcę działać przy futbolu, przekonamy się w jakiej roli.
Nie byłeś gwiazdą Odry Miasteczko Śląskie?
Cieszyłem się, że mogę pokopać piłkę w śląskiej okręgówce, poziomem porównywalnej z czwartą ligą świętokrzyską. Zobaczyłem jak wygląda organizacja klubów z tamtego regionu, gdzie jest o niebo lepiej niż u nas. Promocyjnie i marketingowo odjechali nam na dłuższy dystans. Kluby mają lepiej rozwinięte strony internetowe, pilnują facebooka, ogarniają tematy z fotoreporterami, nie wspomnę już o warunkach finansowych. Na Kielecczyźnie w czwartej lidze w niektórych klubach były problemy ze zwrotem za dojazdy dla zawodników na treningi, mecze. Tak nie powinno być, bo jak się ktoś bawi w piłkę na jakimś przyzwoitym poziomie powinien wiedzieć z czym to się wiąże. Oczywiście są też u nas ośrodki, gdzie wszystko naprawdę ładnie wygląda i idzie do przodu, choćby Nowiny, Łagów. Według mnie podstawa to ambicje. Jeśli ktoś gra w czwartej lidze tylko po to grać to nie widzę w tym sensu. Na Śląsku wyznacza się cele takie jak awans, promocja młodych zawodników i tak to powinno wyglądać.
Nie miałeś obaw, że po braku styczności z trójkami możesz się nie sprawdzić w Dawideksie?
Cały czas miałem styczność z piłką, a wiem o co chodzi w trójkach. Nie wyszły mi, a także kolegom pierwsze mecze w Grudniowym 2020, ale szybko się zgraliśmy, dogadaliśmy. Może ta porażka 1:2 na dzień dobry korzystnie wpłynęła na Dawidex. Po niej padły między nami mocniejsze słowa, ale wyjaśniliśmy czego od siebie oczekujemy. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, udało się wprowadzić większy spokój, ale po grupie OPEN nie spodziewałem się, że tak daleko zajdziemy w całej edycji. Drugie miejsce przyjąłbym z pocałowaniem ręki.
Jakie mankamenty zauważyłeś u wicemistrzów Grudniowego 2020?
Najwięcej poprawy wymaga gra obronna. W ofensywie, choć strzeliliśmy mnóstwo goli brakuje nam zimnej krwi przy wykańczaniu akcji. W finale Bang obnażył nasze mankamenty, choć próbowaliśmy odwrócić losy przy stanie 1:2. Wychodziliśmy wysoko, ale nie uniknęliśmy błędów w kryciu. Mamy świadomość w czym można się polepszyć i jestem przekonany, że zrobimy kolejne kroki do przodu.
Kto z zawodników Dawideksu może zajść najdalej w piłce na dużym boisku?
Młody Ryba jest najbliżej. Trenuje z seniorami Korony, miał świetne mecze w CLJ, rezerwach, a przede wszystkim duży potencjał. Jak dostanie prawdziwą szansę pójdzie mocno w górę. Dawidowi Szałasowi dużo dało przejście do GKS Nowiny, wyczyścił głowę, złapał luz i teraz powinien zaskoczyć w ŁKS Probudex Łagów. Warto na niego postawić, bo to zawodnik na wyższe klasy niż trzecia liga.
Ile goli strzeli dla Moravii wiosną w czwartej lidze Michał Rybus?
Minimum 10, ale wierzę, że więcej. Dobre wejście do zespołu pomoże mu złapać luz i jego strzelba wystrzeli na dobre. Jestem przekonany, że wiosną będzie tak grał, że cała rodzina będzie z niego dumna.
Bartek Pańtak odejdzie kiedyś z Pogoni Staszów?
Ciężko mu będzie opuścić Staszów, bo ma tam rzeszę fanek, a Pogoń chce opierać przyszłość klubu, kolejne awanse na nim. Nie ulega wątpliwości, że Bartka stać na więcej, już samo CV obowiązuje. W nim Korona, Piast Gliwice, Stal Mielec, nie ma się więc co dziwić szaleństwu jakie zapanowała na jego punkcie w Staszowie.
Co ci się podobało najbardziej w Grudniowym 2020?
Atmosfera, postęp młodych drużyn. Żałuje, że nie mogłem zobaczyć wspaniałej interwencji Marcina Dziarmagi. Obserwowałem go i zauważyłem, że ma kapitalny zasięg ramion, słyszałem też legendy o jego zwinności. Podobno wyrobił to sobie grając w ping-ponga. Dawid Szałas coś wspominał, że chciał kieleckiego Bergkampa, czy też van der Sara do Dawideksu. Szybko jednak zszedł na ziemię, bo mało kogo stać na takiego grajka. Dziarmaga sam sobie wybiera zespoły w których robi show, a wynik niekoniecznie znajduje się u niego na pierwszym miejscu. Mam cichą nadzieję, że Dawidex zmierzy się z drużyną Marcina w następnym Grudniowym. Liczę, że kolejna edycja trójek będzie już wolna od pandemii, a życie wróci do normalności. Wszyscy tego potrzebujemy. /JKM/ Fot. Kamil Bielaszewski / Radek Piasecki / archiwum prywatne














