Norbert Kula, Zdrój Busko: Pietrzykowski zrobił ekstra atmosferę
Norbert Kula nosi w Zdroju Busko opaskę kapitana. Grę w piłkę, teraz na czwartoligowym poziomie godzi z pracą w szkole w Staszowie, skąd pochodzi. Każdy z trenerów, który z nim pracował ceni go za rzetelne podejście do sportu. To kapitan nie tylko z nazwy, ale prawdziwy wzór dla młodych zawodników. Kula pragnie w tym sezonie ze Zdrojem utrzymać się w czwartej lidze, a kolejnym powalczyć o coś więcej.
Co ci daje gra w czwartej lidze?
Norbert Kula, Zdrój Busko: Dla mnie futbol to przyjemność, hobby. Mam z nim styczność jako zawodnik Zdroju, trener juniorów młodszych w tym klubie oraz nauczyciel w szkole w Staszowie. W każdej postaci piłka daje radość i staram się jej czerpać jak najwięcej.
Mówienie o utrzymaniu z takim składem jaki macie w Zdroju to nie nonsens?
Wygrywamy wiosną, ale jeszcze matematycznie nie zapewniliśmy sobie pozostania w lidze. W zimowej przerwie doszło do nas siedmiu nowych zawodników, każdy jest wzmocnieniem, ale przecież na boisku musi biegać cały zespół. Za darmo punktów nie dają.
Ireneusz Pietrzykowski nie gwarantuje sukcesów?
Kiedyś miałem przyjemność grać przeciw niemu jako zawodnik, ale wtedy nie spodziewałem się, że zostanie moim trenerem. Pietrzykowski to świetny fachowiec, jeden z najlepszych w regionie, a u niego dopiero trzeba pracować. Mieliśmy ciężki okres przygotowawczy i to procentuje. Nie można jednak spoczywać na laurach, bo samo posiadanie dobrego składu niczego nie gwarantuje. Z drugiej strony jednak trener ma wszystko pod kontrolą. Panuje u niego dyscyplina, ale jest czas na żarty. Nie da się ukryć, Pietrzykowski zrobił super atmosferę w Zdroju.
Na treningach demonstruje wam jakieś zagrania?
Najlepsze są tak zwane na bandę. Nasz szkoleniowiec nie ma się czego wstydzić.
Kiedy byłeś najbliżej poważnej piłki?
W Staszowie, kiedy walczyliśmy o awans do dawnej, mocnej drugiej ligi. Sławek Adamus, Darek Brytan, Krzysiek Trela, wielu innych znanych piłkarzy występowało wtedy w Pogoni, na mecze przychodziło sporo ludzi. Super czasy. Trochę żałuje, że nie udało mi się przenieść do Broni Radom, do trenera Artura Kupca. Oni mnie chcieli, ale Pogoń nie puściła. Tak wyszło. Teraz jestem w Busku i na tym się skupiam.
Busko to dobre miejsce do gry w piłkę?
W Zdroju mamy w porządku zarząd klubu, dobrego trenera, skład i jest klimat na coś więcej. Busko to znane w Polsce miasto, nie brakuje w nim poważnych firm, które mogą się zaangażować w piłkę. Najpierw się trzeba utrzymać, a potem może być ciekawe. Są plany rozbudowy stadionu, inne ciekawe koncepcje, ale pierwszy ruch należy do piłkarzy w tej rundzie.
Poziom świętokrzyskich niższych lig na przestrzeni piętnastu lat się podniósł?
Kilkanaście lat temu był wyższy, roiło się od indywidualności. Jeśli jednak mówimy o obecnej trzeciej lidze to jest naprawdę niezła. Kto by się kiedyś spodziewał, że zagram przeciw Maćkowi Żurawskiemu? Zagrałem i byłem pod wrażeniem, bo mimo iż regularnie nie trenował prezentował się jak zawodnik z innej, piękniejszej bajki. W Zdroju imponuje mi Mateusz Dziubek. Ma depnięcie, dynamikę, przykłada się do piłki i może coś mu się uda osiągnąć. A najbardziej wierzę w to, że wybije się któryś z moich podopiecznych z juniorów młodszych Zdroju. To dla mnie motywacja by rozwijać się jako szkoleniowiec. Uczę się też od Pietrzykowskiego.
JKM
Zdjęcia Kamil Bielaszewski





