Do trzech razy sztuka
W końcu Dawid Szałas został zawodnikiem ŁKS Probudex Łagów. Wychowanek Korony, mający w CV Legię Warszawa i występy w juniorskiej kadrze Polski był wcześniej dwukrotnie przymierzany do zespołu Ireneusza Pietrzykowskiego.
Jak się odnajdujesz w ŁKS Probudex Łagów?
Dawid Szałas: Bardzo dobrze. Zostałem świetnie przyjęty przez kolegów, trafiłem do rozwojowej drużyny i poukładanego klubu. Młodzi mają się od kogo uczyć, Adam Mójta występował w ekstraklasie, a Adam Imiela w pierwszej lidze. Opieprze od Adasia Mójty działają na wszystkich dobrze, a ten rutynowany zawodnik rzuca nam dużo ciekawych wskazówek.
Co możesz zaoferować drużynie z Łagowa?
Cieszę się, że są duże oczekiwania wobec mojej osoby. Na zdrowie nie narzekam, lubię dużo biegać. Mogę dać dużo w ofensywie, ale przydam się także do obrony. Łagów to miejsce gdzie można się rozwinąć i wypromować, przecież Kacper Rogoziński poszedł stąd do Wisły Płock, do ekstraklasy. Jestem gotowy co ciężkiej pracy, z tym nie mam problemu i cieszę się, że czeka mnie rywalizacja z ciekawymi drużynami i piłkarzami w trzeciej lidze.
Dogadasz się z Amarildo?
Brazylijski napastnik jest piłkarskim turem, któremu ciężko zabrać futbolówkę. W spotkaniu z Wieczystą Amarildo nie dał się przepchnąć. Widać, że brakuje mu wytrzymałości, ale nam tym pracuje. Fajnie też by było jakby się wziął za język polski. Bariera językowa nie pozwala mu pokazać pełni umiejętności, ale chyba to już wie. Moja współpraca z nim może być owocna dla drużyny.
ŁKS Probudex Łagów jest dużo mocniejszy niż GKS Nowiny?
Inna filozofia, inna gra, ale przeskakuje na szczebel gdzie gra się dużo szybciej. W Nowinach nie brakuje piłkarzy, którzy bez problemów poradziliby sobie w wyższej klasie, jest bardzo dobry trener. Mariuszowi Ludwinkowi, prezesowi Przemysławowi Cichoniowi i ludziom z Nowin dziękuje za to, że zrozumieli, że Łagów to dla mnie szansa. Robię kolejny krok do przodu, a nie byłoby tego gdyby nie pomocna dłoń Ludwinka. Pograłem w GKS Nowiny i dużo zyskałem.
Masz przekonanie, że nie dostałeś prawdziwej szansy w Koronie Kielce?
Nie dostałem, taka prawda. Komuś nie pasowałem, może pewnym osobom z zarządu klubu, nie ma już jednak o czym rozmyślać. Żal? Trochę pozostał, ale też nadejdzie taki moment, że to osoby poczują, że popełniły błąd. Nie poddaje się i cały czas walczę o swoje marzenia, teraz w Łagowie gdzie trafiłem na takich trenerów jak Ireneusz Pietrzykowski i Przemysław Ryński.
Jak byłeś zawodnikiem Legii przemknęło ci przez myśl, że kiedyś trafisz do Łagowa?
W piłce nożnej wszystko się zmienia dynamicznie. W każdym momencie futbolowej przygody myślałem by grać jak najlepiej, to się nie zmienia. Już wcześniej dwa razy byłem blisko ŁKS Probudex Łagów, ale nie trafiłem to. Uznaje to za błędy i dziękuje, że dostałem trzecią szansę. Jak kiedyś będę opuszczał ten klub to wierzę, że powiedzą, że są dumni, że taki gość jak Dawid Szałas tu grał. Ja się już cieszę, że jestem w klubie, który zyskał ogromną popularność w regionie świętokrzyskim. Podoba mi się, że Łagów ma ambicje. Rozmawiał Jaromir Kruk Fot. Kamil Bielaszewski / Radek Piasecki






