Wygrać z Łagowem
20 maja 2018 roku Michał Dziubek zadebiutował w ekstraklasie w barwach Korony. Wychowanek kieleckiego klubu liczył na kolejne występy, ale jego licznik zatrzymał się na liczbie jeden. Teraz jest kapitanem rezerw żółto-czerwonych.
Co myślałeś po swoim debiucie w elicie?
Michał Dziubek: Na pewno liczyłem, że moje losy potoczą się inaczej. Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu interesował się mną Górnik Łęczna, był temat wypożyczenia, ale zostałem Koronie. Byłem numerem trzy na pozycji sześć, za Kubą Żubrowskim i Oliverem Petrakiem. Zostałem, ale nie doczekałem się kolejnej szansy. Ciężko powiedzieć czemu. Rok później wylądowałem w rezerwach, choć zaliczyłem dwa obozy z pierwszą drużyną. Nie zawsze wszystko się układa jak sobie człowiek życzy, ale nie zamierzam tego roztrząsać.
Minęły prawie trzy lata od debiutu. Teraz jesteś lepszym piłkarzem niż wtedy?
Dużo lepszym. Zmiana pozycji na środkowego obrońcę też mi powinna wyjść na dobre.
Wypożyczenie z Korony do Skry Częstochowa okazało się błędem?
Gdy przechodziłem do Skry wydawało się to dobrym posunięciem. Trafiłem do drugiej ligi z rezerw, tydzień przed ligą i to był spory przeskok. Skra wygrywała mecz z za meczem, choćby z Widzewem i GKS Katowice, a moi konkurenci spisywali się bardzo dobrze. Trener nie dokonywał zmian, więc nie pograłem. Na pewno czasu nie traciłem, a zdobyte doświadczenie przyda się choćby teraz w rezerwach.
Co ci da powrót do rezerw Korony?
Korona Kielce to marka i cieszę się, że znowu tu jestem. Nie chciałem iść do innego klubu z tej samej klasy rozgrywkowej, a z rezerw mam bliżej do wyższej ligi. Nie można na nic narzekać – organizacja, boiska, mamy dwóch trenerów, maserów, i tak dalej. Można się skupiać na grze i trzeba zdobywać punkty by jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie w trzeciej lidze.
Remis ze Stalą Kraśnik to dla was powód do wstydu?
Na pewno rozczarowanie. Gdyby to był piąty, siódmy, ósmy mecz w rundzie pewnie nasza gra wyglądałaby inaczej. Stal to też niezły zespół, ale nie chcę szukać tłumaczeń, usprawiedliwień. Mamy młody skład, ja należę do tych najstarszych i wierzę, że pokażemy dobry futbol już w Łagowie.
ŁKS Probudex Łagów będzie faworytem małych świętokrzyskich derbów?
Ciężko powiedzieć. Zanosi się na wyrównany bój, a każda ze stron ma swoje atuty.
Beniaminek z Łagowa przewyższa was doświadczeniem i cwaniactwem?
Znam bardzo dobrze zespół z Łagowa, ale wiem, że my mamy jakość, co trzeba w sobotę przełożyć na boisko.
Byli piłkarze Korony szczególnie mobilizują się na takie spotkania?
W Kielcach latem świetną partię zagrał Maciek Kolasa, a przystemplował to golem. Zawsze jest dodatkowa adrenalina, a spotkania Łagowa z Koroną mają swój urok.
Jak ci się współpracuje z duetem trenerów Dariusz Kozubek – Mariusz Arczewski?
Trenera Sławomira Grzesika, który pracował kilka lat w Koronie już doskonale poznaliśmy. Nowi trenerzy są bardzo zaangażowani, robią wszystko na dwieście procent. Rozmawiałem z obydwoma, wiem czego oczekują. Cieszę się z funkcji kapitana i chciałbym poprowadzić Koronę II do wygranej w Łagowie. Potrzebujemy bardzo tych trzech punktów. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Kamil Bielaszewski / WajdaFoto






