Pożegnanie Bartoszka
- Musieliśmy przerwać to co się dzieje wokół klubu, ten pomówienia, hejt – mówił na pożegnanie z Koroną Kielce Maciej Bartoszek. Nie tak dawno był bohaterem, ale odchodzi po serii słabych występów drużyny w pierwszej lidze.
Maciej Bartoszek w swojej drugiej przygodzie z Koroną Kielce nie zdołał uratować zespołu przed spadkiem z ekstraklasy. – Pełniąc obowiązki osoby koordynującej pion sportowy podejmowałem trudne decyzje. Spadła na mnie fala hejtu. Moje odejście może pozwoli oczyścić atmosferę wokół Korony. Atakowanie, plucie na ten klub nie doprowadzi do niczego dobrego. Korona istnieje dzięki pieniądzom sponsorów, a ich opluwano. Kiedyś Korona łączyła, co mnie urzekło, dziś dzieli – przyznał na odchodne były już szkoleniowiec żółto-czerwonych. Najpierw pogoniono go po zajęciu piątej lokaty w ekstraklasie, a w drugim przypadku w dość dziwnych okolicznościach. Już wcześniej w świat poszła informacja, że został zwolniony, po jednym dniu ją zdementowano. Porażka z GKS Jastrzębie przesądziła o losie Bartoszka i okazało się, że miał takiego wsparcia działaczy jak myślał. Słowa w polskiej piłce to tylko słowa, tak naprawdę wiele nie znaczą. Oceniając odchodzącego trenera trzeba wziąć pod uwagę, że nie wszystkie z zimowych transferów były jego pomysłami. Prawda jest taka, że w Koronie nie wszyscy nadają na tych samych falach. Całemu klubowi brakuje wizji, koncepcji, a najłatwiej w trudnym momencie rozstać się z trenerem. Ktoś go jednak zatrudniał i dał mu dużą władzę… /JKM/ Fot. Michał Chwieduk




