Ryński przed Wisłoką
Po porażce z Chełmianką ŁKS Probudex Łagów poszuka punktów w Dębicy w spotkaniu z Wisłoką. O obydwu spotkaniach rozmawiamy z drugim trenerem zespołu z Łagowa, Przemysławem Ryńskim.
W meczu z Chełmianką zastępowałeś w roli pierwszego szkoleniowca ŁKS Probudex Łagów Ireneusza Pietrzykowskiego. Co pozytywnego zauważyłeś w przegranej 0:2 potyczce?
Przemysław Ryński: Chcieliśmy grać w piłkę. Fajnie budowaliśmy akcje, stwarzaliśmy okazje bramkowe. Nieźle to wyglądało, niestety proste błędy przyczyniły się do straty goli. Walczyliśmy do końca, nawet przegrywając 0:2 dążyliśmy do strzelenia bramki.
Wisłoka to mocny przeciwnik?
Drużyna z Dębicy gra bardzo ciekawą piłkę, jak na trzecioligowe realia. Widać u nich pewne automatyzmy w ustawieniu z trójką obrońców. Musimy uważać na mobilność środkowych pomocników Wisłoki. Cały czas wbiegają w strefy wolne od krycia. Pilną uwagę trzeba zwrócić na Sebastiana Fedana.
Co musi najpilniej poprawić ŁKS Probudex Łagów?
Gramy za nerwowo, jeszcze głowy się grzeją. Z Chełmianką nasz pressing wychodził dość przeciętnie. Próbowaliśmy pressować napastnikiem i dwoma skrzydłowymi, ale reszta za nimi nie nadążała i odbijało się to na efektywności. Jest dużo do poprawy i cały czas pracujemy nad tym by jako zespół się rozwijać. Na pewno dużo chłopakom dało zmierzenie się z takimi piłkarzami jak Grzegorz Bonin i Tomasz Brzyski z Chełmianki. Myślę, że skorzystali.
Teraz jest jakaś różnica czy gra się u siebie czy na wyjeździe?
Wisłoka jest pozbawiona dopingu kibiców, a ma naprawdę mocne wsparcie. Gra na sztucznej nawierzchni jak my. Każdy będzie chciał wygrać, liczę, że to ŁKS Probudex Łagów przyjedzie z kompletem punktów z Dębicy. /JKM/ Fot. Kamil Bielaszewski



