Premiera Sousy
W 2003 roku jedyny raz pokonaliśmy Węgrów w meczu o stawkę na ich terenie. Wtedy ekipa Pawła Janasa wygrała 2:1, a oba gole strzelił Andrzej Niedzielan, który tym razem komentował spotkanie dla Polsatu.
- No, zabrakło mnie. Miałem już wejść – śmiał się były piłkarz Korony Kielce. Też liczył na zwycięstwo, ale pewnie został zaskoczony niektórymi decyzjami personalnymi selekcjonera. Paulo Sousa miał swoją wizję, pomysły, ale nie wszystko poszło po jego myśli. Prawda jest taka, że nikt raczej nie wie przed tym faktem, że się przewróci. Portugalskiego trenerowi przypadła do gustu gra w Barnsley Michała Helika. Obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi Helik nie podejmował ryzyka w ofensywie, dostał żółty kartonik i był zamieszany w drugiego gola dla Węgrów. Sousa sięgnął więc po Kamila Glika. Lepiej późno niż wcale, a co znaczy Glik dla kadry pokazał nam mundial w Rosji. Zabrakło go z Senegalem, pojawił się w końcówce z Kolumbią i oba spotkania przegraliśmy. Glik ma doskonały wpływ na kolegów, przy nim pewniej czuje się Jan Bednarek, a wskazówki piłkarza Benevento przydają się każdemu. Bez niego na boisku słabo wyglądała gra Bednarka. Bartosz Bereszyński miał lepsze i gorsze momenty. Słabiutki wypadli boczni. Sebastian Szymański nie nadaje się na skrzydło, był za wolny i praktycznie nie ryzykował, a Reca kiepściutko spisywał się w defensywie i miał problem z podejmowaniem decyzji. Lewa obrona to mankament reprezentacji Polski, a Sousa doskonale o tym wie. Z Węgrami zawiódł także Jakub Moder, jakby zagubiony, schowany. Na Piotra Zielińskiego spadła fala krytyki, lecz angażował się w obronę i zanotował ważną asystę przy golu na 2:2. Kompletną klapą zakończył się występ Arkadiusza Milika. Grał w parze z Robertem Lewandowskim, potem doszedł jeszcze Krzysztof Piątek, niestety napastnik Olimpique Marsylia nic nie zdziałał. Świetną zmianę dał Kamil Jóźwiak (gol + asysta + udział przy trzeciej bramce Polski), znowu nie zawiódł Krzysztof Piątek, który nie potrzebował wiele czasu na pokonanie Petera Gulacsi. Dłużej musiał czekać Robert Lewandowski. Lewemu brakowało podań, ale jak już dostał to bramkarz RB Lipsk wyciągał piłkę z siatki. W przekroju całego spotkania dobrze spisywał się Grzegorz Krychowiak, który oddaje serce drużynie narodowej i daje jakość. Trzon zespołu Sousa ma, wady też zna, ale może się wykazać i je skorygować by osiągnąć wyniki na miarę polskich ambicji.
Noty dla Polaków za 3:3 z Węgrami (skala 0-10)
Wojciech Szczęsny 4
Bartosz Bereszyński 5
Jan Bednarek 3
Michał Helik 4
Arkadiusz Reca 3
Sebastian Szymański 3
Grzegorz Krychowiak 6
Jakub Moder 3
Piotr Zieliński 5
Arkadiusz Milik 3
Robert Lewandowski 6
-------
Kamil Glik 5
Kamil Jóźwiak 7
Krzysztof Piątek 6
Maciej Rybus bez noty
Kamil Grosicki bez noty
Jaromir Kruk / Fot. WajdaFoto









