Piknik z kaszanką
Zespół Orląt nie był w stanie ukryć podziwu za piknik, jaki zorganizowały mu w Kielcach rezerwy Korony. Goście postrzelali sobie gole, wygrali bez większego trudu 4:0 i po pełni szczęścia zabrakło im tylko grilla.
Zapowiadało się, że głodna zwycięstwa Korona II zdemoluje Orlęta, rywala z dolnych stanów tabeli. Piłkarsko wydawało się, że wciągnie je nosem. Tak, tak, wydawało się, ale już pierwsze minuty dały dużo do myślenia. Po nieporozumieniu Jakubów – Cukrowskiego i Osobińskiego Orlęta wyszły na prowadzenie. Jacek Fiedeń, trener gości doznał chyba szoku, bo nie spodziewał się jak nisko poprzeczkę zawiesi im team Mariusza Arczewskiego (sam prowadzi Koronę II, bo Dariusz Kozubek jest chory). Team? Jaki team? To była zbieranina klientów, którzy nie wiedzieli, że tego dnia mają pokazać, że coś potrafią kopać piłkę. Wychodziło im za to dużo podań do przeciwników i innych klopsów. Jak mówił Krzysztof Kononowicz – w grze Korony II nie było niczego – agresywności, pomysłu, techniki, taktyki, chęci, ambicji. Obrona wyglądała tragicznie, pomoc też, atak nie istniał (zagrożenia nie stanowił osamotniony Artur Piróg, dla Jakuba Rybusa, który trenuje z pierwszym zespołem zabrakło miejsca na ławce w drugim zespole). Po faulu Radosława Sewerysia Orlęta dostały karny, a pewnie wykorzystał go Karol Kalita. W 29 minucie zrobiło się już 0:3. Chłopaki z Radzynia Podlaskiego cieszyli się z uczestnictwa w pikniku, a patrząc na Koronę II chciało się płakać, może śmiać. – Z jednej strony tatuaże koroniarzy, z drugiej ambicja Orląt – podsumował Maciej Urbaniec, który zajmuje się tą ligą dla różnych portali. Sam nie ukrywał zdziwienia obserwując poczynania ludzi Mariusza Arczewskiego. A trener Korony II coś próbował ratować, robił zmiany, ale to nie dawało efektu. Po czwartym trafieniu Orląt i z niego zeszło powietrze. Widać, że człowiek ma dość tego co się dzieje w zespole, klubie, wokół chłopaków, których obwołano wielkimi talentami. Sęk w tym, że tego nie potwierdzają. Trudno też zrozumieć brak w osiemnastce Ernesta Jopkiewicza, który w trzech pierwszych spotkaniach wypadł przyzwoicie, czy marnowanie na ławce Ernesta Rozmysłowskiego. Korona II miała się ratować przed spadkiem, pokazywać dobry futbol, a nie organizować pikniki. Kielecki klub słynie z dobrej pracy z młodzieżą, ale wiosenne występy rezerw tej opinii zaprzeczają. Wyniki swoją drogą, postawa tych młodych chłopaków to jeszcze większy problem. Niestety, wielu z nich nie ma świadomości dla kogo gra, dla jakiego klubu, o co. Meczów nie można traktować niczym sobotnich pikników, trzeba coś pokazać. Gorzej jak się tego czegoś nie ma. Gdy rozpoczynało się spotkania z Orlętami w pobliskim kościele zabiły dzwony. Dla kogo? /JKM/ Fot. Kamil Bielaszewski
P.S. Przepraszamy co do pikniku. Grilla nie dowieźli, ale kaszanka była, bo tak można nazwać antyfutbol prezentowany przez Koronę II.
3 liga (4 poziom)
27.03.2021, sobota
Korona II Kielce – Orlęta Radzyń Podlaski 0:4 (0:3)
Arkadiusz Maj 5, Karol Kalita 15 karny, 55, Szymon Kamiński 29.
Korona II: Osobiński – Prętnik (37 Więckowski), Seweryś, Mi. Dziubek, Cukrowski (46 R. Turek) – P. Lisowski, Słabosz – Świtowski (46 Szpakowski), Michał Zawadzki (46 Petrović), Bielka – Piróg (64 Ł. Bujak).
Orlęta: Rojek – Wiatrak, Myszka, Fiedeń, Chaliadka (84 Idzikowski) - Sz. Kamiński, Kobiałka - Bożym (73 Kleber), Filipowicz (73 Welman), Kalita (78 Nowosadko) – Maj (78 Kuźma).
Żółte kartki: Seweryś, Michał Dziubek, Słabosz.
Sędziował: Gerard Gawron (Mielec).
Mecz w liczbach
|
Korona II |
|
Wisła Pu. |
|
0 |
gole |
4 |
|
1 |
strzały celne |
7 |
|
6 |
strzały niecelne |
2 |
|
5 |
strzały zablokowane |
2 |
|
1 |
słupki |
0 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
3 |
rogi |
4 |
|
16 |
faule |
10 |
|
2 |
ręki |
0 |
|
3 |
kartki |
0 |
|
2 |
spalone |
0 |










