Ireneusz Pietrzykowski o wygranej Zdroju z Klimontowianką
Piłkarze z Buska po dwóch meczach w czwartej lidze bez goli przełamali się i pokonali u siebie Klimontowiankę 2:1. Już po dwudziestu minutach Zdrój prowadził 2:0 (gole Adama Imieli i Michała Dziubka), ale czerwona kartka Florczyka pod koniec pierwszej połowy skomplikowała mu sytuację. Nie na tyle jednak, żeby stracić punkty. Goście z Klimontowa trafili tylko raz, z karnego w 90 minucie (Jacek Rożek) i musieli się pogodzić z przegraną.
Kamień spadł panu z serca?
Ireneusz Pietrzykowski, trener Zdroju Busko: Nie było takiego powodu, żeby mieć kamień. Sześć zwycięstw, jeden remis, jedna porażka w rundzie to bardzo dobry bilans. W poprzednich dwóch meczach nie zdobyliśmy goli, ale stwarzaliśmy sytuacje. Tym razem szybkie trafienie jedno, potem drugie pozwoliło na trochę oddechu i nawet grając w dziesiątkę kontrolowaliśmy sytuację.
Klimontowianka nie była wam w stanie zagrozić?
Prócz gola z karnego miała jeszcze jedną okazję. Po przerwie mój zespół wyglądał fajnie pod względem taktycznym, ustawiliśmy się w dwóch liniach i ładnie przesuwaliśmy. Po jedenastce goście już nie mogli nam zrobić krzywdę, bo mecz zaraz się zakończył.
Teraz Lubrzanka. Jakiego meczu pan oczekuje?
Trudnego, ale dobrego. Lubrzanka wiosną osiąga wartościowe wyniki, ma silny skład, lecz w Miedzianej Górze postawimy jej wysoko poprzeczkę.
Fot. Kamil Bielaszewski 


