Brakuje trenerów
Jan Kowalski jako piłkarz zdobył z Górnikiem Zabrze 7 tytułów mistrza kraju. Grał w pucharach, w kadrze, a potem dał się poznać z bardzo dobrej strony w roli trenera. 5 razy prowadził seniorów Górnika, a 30 lat był związany z Gwarkiem Zabrze.
15 lutego Jan Kowalski, pierwszy reprezentant Polski seniorów z Górnika ukończył 84 lata, ale nie odszedł od futbolu. Z przykrością ogląda ekstraklasę, w której brakuje indywidualności i pasji. Uczestnik Turnieju Grudniowego trójek z roku 2019 w Kielcach (zagrał symbolicznie z dziećmi na hali na Dąbrowie) uważa, że w naszym futbolu zbyt wielu jest przypadkowych szkoleniowców.
Dlaczego nasza piłka ligowa jest taka słaba?
Jan Kowalski: Często rozmawiamy na ten temat z legendami Górnika – Zygmuntem Anczokiem, Heniem Latochą i Jankiem Banasiem. Ktoś powie, że dziadki się mądrzą, bo w dawnych czasach futbol nie był tak szybki. Zgodzę się z tym, ale szybko się gra przede wszystkim w mocnych ligach zagranicznych, niekoniecznie w naszej. U nas zawodnicy mają problemy z przyjmowaniem piłki. Brakuje mi pasji, radości z gry, co jakby zanikało wraz z rozwojem mediów. Zamiast więcej trenować spędzają za dużo czasu przy komputerach. Problemy w wyszkoleniu technicznych wynikają ze słabego szkolenia.
Jak to? Przecież u nas przybywa trenerów piłkarskich w niesamowitym tempie.
Przybywa trenerów, ale i ubywa trenerów. Jak młodych mają uczyć podstaw goście, którzy sami mają kłopot w przyjmowaniem piłki. Jak maję demonstrować ćwiczenia, jak ich nie potrafią wykonać. Do naszego futbolu dziecięcego i młodzieżowego trafiają przypadkowi ludzie, którzy chcą sobie tylko dorobić parę złotych. Godzą to z pracą w szkole, innymi zajęciami i to się odbija czkawką. Lepiej dać jednemu porządnego trenerowi 10 tysięcy miesięcznej pensji, niż płacić dziesięciu po tysiąc złotych. Trzeba iść kierunku jakości, nie ilości. Zbyt wielu chłopców, którzy trenowali sporo lat po przejściu do seniorów sobie nie radzi, bo jest po prostu do tego nieprzygotowanych. Polska piłka jest generalnie zdominowana przez przypadkowych ludzi. W klubach działacze robią tak jak im każą menedżerowie. Najważniejsze są prowizje, inne chore układy, nie sportowy rozwój. W latach 60-tych, 70-tych, 80-tych, 90-tych w naszym futbolu pracowali znacznie lepsi fachowcy niż obecnie, roiło się od pasjonatów. Gdyby wtedy były takie warunki do gry i trenowania jak obecnie zdobylibyśmy mistrzostwo świata, lub Europy. Tak to tylko, śmieję się byliśmy mistrzem i wicemistrzem olimpijskich, dwa razy zajmowaliśmy trzecie miejsce na mundialach, Górnik zagrał w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Nie mogliśmy się wstydzić naszej najmocniejszej ligi, tylko przepisy pozwalały zawodnikom na wyjazdy zagraniczne po trzydziestce.
Można poprawić sytuację w naszym futbolu?
Im więcej kasy krąży w ekstraklasie, tym gorszy jest jej poziom. Oczywiście, są piłkarze, którzy wyjeżdżają za granicę i radzą sobie bardzo dobrze. Niestety, mało coś tych zawodników z charakterem. To wszystko kształtuje rodzina, środowisko. Ludzie lubią się przyzwyczajać do wygodnictwa. W polskiej piłce ligowej za marne kopanie się dobrze płaci. Oczywiście, znowu ktoś powie, że za granicą są większe stawki, ale tam wymagają. U nas się zwykle udaje, że wymaga. Coś jak teraz w Górniku Zabrze. To klub mojego życia, ale z bólem patrzę jak gra pierwsza drużyna. Kiedyś były gorsze warunki, ale dbano o futbol masowy. Przykładowo turnieje cieszyły się wielkim zainteresowaniem i takie dzikie drużyny dawały talenty do klubów. Teraz nabudowali boisk, a dostęp na nie się ogranicza. Młodzi pasjonaci są przeganiani, jak nie przez zarządców obiektów, to sąsiadów, bo im przeszkadza hałas. W złym kierunku to poszło, ale trzeba z tym walczyć.
Jak się panu podobało na turnieju trójek w Kielcach?
Trzymam pamiątkową tabliczkę z przyjazdu do Kielc. Ucieszyłem się, że ktoś mnie, starszego pana zaprosił. Spotkałem się z Grzesiem Lato i najważniejsze – zobaczyłem radość u dzieciaków. To jest najważniejsze, a żeby nie zepsuć najmłodszych piłkarzy trzeba dbać o poziom trenerów. Smutno się robi jak widzę, że papiery szkoleniowe może dostać każdy. Płacisz i masz. A gdzie nauka, praktyki. Gdyby to ode mnie zależało do młodych kierowałbym jak najwięcej byłych zawodników, takich co grali gdzieś wyżej. Oni więcej nauczą niż przypadkowi trenerzy, którzy trafili do szkolenia przede wszystko dlatego, że zapłacili za kurs. Mimo problemów jestem optymistą i liczę, że niebawem zmieni się dużo w naszej piłce nożnej. Tak, żebym nie musiał się męczyć oglądając ekstraklasę. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Kamil Bielaszewski





