Kadra niewiadomych
Po meczu z Islandią (2:2) przybyło niewiadomych odnośnie reprezentacji Polski. Przed starciem ze Słowacją na Euro 2020 drużynie Paulo Sousy nie brakuje problemów, a sam trener, albo trochę się zagubił, albo… kamufluje.
Nie ma się co oszukiwać, raczej kluczowej roli w zbliżającym się turnieju nie odegramy. Kontuzje przetrzebiły atak (Krzysztof Piątek, Arkadiusz Milik), pomoc (Jacek Góralski, Krystian Bielik), po wypadnięciu Arkadiusza Recy zmniejszyło się pole manewru na lewej stronie w defensywie (lub na lewym wahadle, jak kto woli). Sousa upiera się na grę trójką środkowych obrońców, a co mecz od początku wychodzi kto inny. Pewnie ma na to wpływ stan zdrowotny piłkarzy, może trener boi się o kontuzje. Brakuje nam zawodników do biegania, walki, jest ich za mało, a największym problemem kadry jest… Robert Lewandowski. Lewy w meczu z Islandią sam się cofał i podawał piłki jakby do… samego siebie. Takie klasy piłkarz powinien być non stop częstowany dokładnymi zagraniami, by wykorzystać jego atuty. Od Roberta wymaga się bardzo dużo, a na pewno on sam nie pomaga kolegom machaniem rękami, ciągłym opieprzaniem ich. Cały czas liczymy na Piotra Zielińskiego. Widać, że duże plany względem niego ma selekcjoner i w Poznaniu zdjął go już w przerwie. Tak samo oszczędzał Mateusza Klicha, który pasuje do jego koncepcji. Portugalczyk ryzykuje, wie o tym i nie chce odkryć kart, bo boi się o urazy i kamufluje. Pewnie czasami w jego głowie kłębią się różne myśli. Chłop się przeraził oglądając mecze ekstraklasy, bo wiedział, że na mało kogo można z niej liczyć na poziomie międzynarodowym. Potem doszły kontuzje. Przed Euro zaliczył tylko 5 spotkań z Polską, ledwie jedno wygrał. Pewnie wie więcej niż kibice, dziennikarze, ale nie wie na co stać biało-czerwonych. My możemy się najwyżej pomodlić, by Lewandowski dostawał jak najwięcej podań. Jaromir Kruk / Fot. WajdaFoto









