Wódz Smoków
Chociaż okrutnie spartolił rzut karny i tak został bohaterem Walii w meczu z Turcją. Po jego asystach gole zdobyli Aron Ramsey i Connor Roberts, a Czerwone Smoki wygrały 2:0. Gareth Bale został uznany najlepszym graczem spotkania.
Choć w klubach ostatnio wiodło mu się znacznie poniżej oczekiwań w kadrze Gareth nie zawodzi. Czuje się odpowiedzialny za drużynę narodową i po raz drugi bierze z nią udział w Euro. W 2016 roku Czerwone Smoki dotarły aż do półfinału, gdzie uległy Portugalii 0:2. To uznano za wielką niespodziankę, bo w ćwierćfinale Walijczycy zbili Belgów 3:1. Bale oczywiście błyszczał, a w każdym z grupowych spotkań strzelał gole – Słowacji, Anglii i Rosji. Po tamtym turnieju w reprezentacji nie spuścił z tonu, ale nie udało się awansować do finałów MŚ 2018, za to w bólach zdobyto kwalifikację na kolejne Euro. Czerwonych Smoków nie docenia się choćby w Polsce, ale to chyba wynika z naszej piłkarskiej pychy. Walia w Lidze Narodów awansowała z Dywizji B do Dywizji A, a w drodze do tego w sześciu meczach straciła tylko jednego gola. Potem w zasadzie sam ze stanowiska zwolnił się trener Ryan Giggs, bo został skandalistą, ale po nim zostali odpowiedzialni piłkarze, prawdziwy team z osobowościami takimi jak Bale. W pierwszym spotkaniu w Baku Czerwone Smoki wywalczył remis 1:1 ze Szwajcarią, w drugim, kluczowym pokonały Turcję 2:0. Wielką klasę pokazał ich wódz i na pewno wybaczy mu się tą jedenastkę. Gareth coś przebąkiwał o zakończeniu kariery po tegorocznym turnieju, ale nikt w to nie wierzy. Znając ambicję Bale’a marzy mu się udział w mundialu. Walia ma za sobą dwa spotkania – przegrała na wyjeździe z Belgią 1:3, a u siebie pokonała Czechów 1:0. Zanosi się na zażartą batalię o pierwsze i drugie premiowane barażami miejsce. Czerwone Smoki mają asa w rękawie, który pokazał klasę n-ty w Baku i przyłożył swoją rękę, a raczej nogi do cennej wiktorii z Turkami. /JKM/ Fot. WajdaFoto





