Diabelski młyn
W meczu z Finlandią Roberto Martinez dał pograć Edenowi Hazardowi i Kevinowi De Bruyne, którzy wracają do optymalnej formy po problemach ze zdrowiem. Belgia grała dostojnie, momentami wolno, ale jak przyspieszała robiło się gorąco.
Finowie mogli przeciwstawić Czerwonym Diabłom dobrą organizację gry. Bronili się blisko, konsekwentnie, a kiedy już Belgia dochodziła do sytuacji to podopieczni Martineza pudłowali, lub bronił urodzony na Słowacji Lukas Hradecky z Bayeru Leverkusen. W Sankt Petersburgu świetną atmosferę kibice Suomi, którzy przeżyli chwilę trwogi po tym jak do siatki trafił (po podaniu De Bruyne) Romelu Lukaku. Radość Belgów popsuł VAR, ale wybuchli ze szczęścia Finowie. Do Sankt Petersburga docierały informacje z Kopenhagi, gdzie Dania prowadziła z Rosją. Lukaku i jego koledzy chcieli pomóc kolegom Christiana Erkisena. Oczywiście chcieli też wygrać dla siebie, by podtrzymać morale w zespole. Po główce Thomasa Vermaelena niefortunnie piłkę do własnej bramki skierował Hradecky, potem po podaniu genialnego Kevina w polu karnym obrócił się Lukaku i powiększył przewagę Belgów. Ostatecznie Czerwone Diabły zwyciężyły 2:0 i awansowały z pierwszego miejsca z kompletem punktów, czego nie dokonała nigdy wcześniej w Euro. Diabelski młyn się rozkręca. /JKM/ Fot. WajdaFoto




















