Konsekwencja Helwetów
MŚ 2014 – 1/8 finału (0:1 z Argentyną), Euro 2016 – 1/8 finału (2:2 i karne 4:5 z Polską), MŚ 2018 – 1/8 finału (0:1 ze Szwecją), teraz na Euro 2020 Szwajcarzy też mieli odpaść na tym samym pułapie. W końcu na ich drodze stanęła Francja.
Francja, choć w grupie spisała się poniżej oczekiwań - zdobyła 5 punktów, między innymi remisując z Węgrami 1:1. Mimo tego Dream Team Didiera Deschampsa pozostał faworytem numer 1 do tytułu mistrza Europy. Gdy okazało się, że w 1/8 finału rywalem będzie Szwajcaria aktualni mistrzowie świata poczuli się jakby już mieli awans w kieszeni. Inaczej jednak myśleli podopieczni Vladimira Petkovicia, który pracuje z Helwetami od 2014 roku. Urodzony w Sarajewie trener doskonale przygotował podopiecznych do konfrontacji z Francją i to oni wyszli na sensacyjne prowadzenie 1:0 po trafieniu Harisa Seferovicia (Benfica Lizbona). Trójkolorowi byli w szoku, a gdy do piłki do karnego podszedł Ricardo Rodriguez (Torino) mieli kwaśne miny. Hugo Lloris jednak obronił i dał sygnał do szturmu kompanom. Francja prowadząc 3:1 poczuła się znów zbyt pewnie, widać to było po zmianach, a Helweci na boisku dalej robili swoje. Kontaktowa bramka Seferovicia wprowadziła zakłopotanie u mistrzów świata, a w 90 minucie wyrównał Mario Gavranović (Dinamo Zagrzeb). W 111 minucie Deschamps zdjął z placu Kingsleya Komana, który uważał, że nadal nadaje się do gry, ale selekcjoner patrzył na to inaczej. Wypadł mu jednak istotny atut, a na francuskim szkle pojawiły się kolejne rysy. W karnych nerwy zawiodły Kyliana Mbappe i sensacja stała się faktem. Helweci nie lubią jak ktoś pisze, mówi o tym w kategoriach sensacji, bo oni solidnie na wyniki pracują. Świetnie szkolą młodzież, bez postkomunistycznych układów jak u nas, nie ma chorego rozdawnictwa papierów trenerskich (bez odpowiedniego dokształcania), śmiesznych gierek w niższych ligach. Kluczem do sukcesu jest konsekwencja, a reprezentanci Szwajcarii wolą brylować na boisku, nie w Instagramie i palić papierosy. /JKM/ Fot. WajdaFoto







