Kamil w Smykowie
Po niezłym sezonie w Astrze Piekoszów Kamil Mech przestał być trenerem w tym klubie. Teraz prowadzi KS Smyków i chce odegrać poważną rolę w klasie A w sezonie 2021/22.
Jak się pracuje w Smykowie?
Kamil Mech: Na każdym ze sparingów miałem po dwie jedenastki. Ludzie garną się do grania, trenowania, rywalizują. Mamy w składzie chłopaków z gminy Smyków, są też z zawodnicy z Końskich, Stąporkowa. Udało się wzmocnić skład Michałem Miśtalem, który grał w czwartej lidze w Partyzancie Radoszyce, chcemy jeszcze pozyskać jednego doświadczonego zawodnika. Boisko z oświetleniem, super płyta, sprzęt, godne warunki dla graczy, super podejście gminy i wójta Jarosława Pawelca dobrze rokuje na przyszłość.
Jakie cele wam postawiono?
Prezes liczy, że spokojnie się utrzymamy. Potencjał w drużynie jest, możemy się fajnie rozwijać, jestem przekonany, że tam będzie. W Astrze wymagano utrzymania, a w trakcie sezonu sytuacja się zmieniła. Graliśmy dobrze, więc działacze stwierdzili, że trzeba awansować. Nie umiałem się porozumieć z zarządem, na mojej głowie było wiele spraw pozasportowych, więc się rozstaliśmy. Dziękuje Astrze, że mi dała szansę, czasu tam nie straciłem. Rozwinąłem się, ale teraz kolej na inne wyzwanie. Klub ze Smykowa jest jak na klasę A bardzo dobrze zorganizowany.
Dużo się można nauczyć pracując w niższych ligach?
Na pewno. Nie da się ukryć, że popełnia się też błędy. Pracowałem wcześniej z dzieciakami i to zupełnie coś innego niż seniorski futbol. W nim jest presja, nawet w klasie A. Niedługo w KS Smyków będziemy mieć kamerę i dzięki temu dojdzie profesjonalna analiza spotkań. We wrześniu drużyna za awans do klasy A jedzie na wycieczkę do Zakopanego. To będzie później, a teraz skupiamy się na sparingach, tak by wykrystalizować kadrę.
Jesteś optymistą?
Zdecydowanie tak. Będąc stosunkowo młodym trenerem daje sobie radę w niższych ligach. Praca w Astrze i teraz w KS Smyków da mi bezcenne doświadczenie i wierzę, że to zaprocentuje w przyszłości na wyższym poziomie. /JKM/








