Lewy i narzekanie
Wygrają – źle, przegrają – źle, nie ma różnicy, bo reprezentacja Polski musi być w swoim kraju ciągle atakowana. Narzekanie to nasza narodowa cecha, ale przy okazji 4:1 z Albanią można znaleźć trochę pozytywów.
Ameryki nikt nie odkryje twierdząc, że biało-czerwoni są uzależnieni od Roberta Lewandowskiego. Są i cieszmy się z posiadania genialnego zawodnika. Lewy to piłkarski światowy top, a do tego jeszcze niesamowity charakter. Zależy mu bardzo na wynikach drużyny narodowej i nie poddał się po finałach MŚ 2018, ani po Euro 2020. Oba turnieje nam nie wyszły, ale w tym ostatnim as Bayernu pokazał klasę. W spotkaniu z Albanią, groźnym przeciwnikiem na Stadionie Narodowym Robert strzelił głową na 1:0, a na początku drugiej odsłony po jego świetnej akcji Grzegorz Krychowiak z bliska trafił na 3:1. Możemy być zadowoleni ze skuteczności podopiecznych Paulo Sousy, bo zdobyć 4 gole oddając 4 celne strzały to naprawdę wielka sztuka. Wiadomo, że jest cały czas mnóstwo problemów, głównie w grze defensywnej, ale nie wypada wykluczać, że ten zespół będzie grał lepiej. Po finałach MŚ 2006 na Leo Beenhakkera wylewano pomyje. Po wygranej z Kazachstanem 1:0 wróżono biało-czerwonym klęskę z Portugalią w Chorzowie, a oni sprawili psikusa i pokonali czwartą drużynę mundialu 2:1. I wtedy nie było u nas kogoś takiego jak Robert Lewandowski. Za to w kraju tak jak teraz nie brakowało narzekaczy, malkontentów, krytyków z zasady. Ba, teraz jest ich więcej, bo Internet się rozwija, jest większa dostępność do komputerów. Dobrze, że nie mają możliwości zakazać reprezentacji Polski wyjść na boisku na bój z Anglią. /JKM/ Fot. WajdaFoto






