Trendy Brudka
Damian Piotrowicz, wychowanek ŁKS Probudex Łagów w macierzystym klubie jest trenerem młodzieży. Godzi to z rolą grającego szkoleniowca seniorów GKS Górno, beniaminka klasy okręgowej.
Co chciałbyś osiągnąć jako trener?
Damian Piotrowicz: Na tą chwile chce poszerzać swoje wiedzę i nabierać doświadczenia. Nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość, póki co praca ta daje mi dużo satysfakcji. Co będzie dalej czas pokaże.
Czy łatwo jest godzić pracę w dwóch klubach? Nie pojawiają się konflikty interesów?
Jest to dla mnie cos nowego. Musze być skupiony podwójnie, co motywuje mnie jeszcze bardziej. W Górnie pomaga mi Dariusz Świetlik, mam też wsparcie w postaci prezesa klubu Roberta Radka za co jestem wdzięczny. W obu miejscach staram się dawać z siebie maksimum. Nie dochodzi też do kolizji terminów i tu ukłony dla działaczy z obu klubów. Nie widzę też problemu w tym, że jestem grającym szkoleniowcem GKS Górno. Generalnie cały czas się uczę, rozwijam.
Łatwiej się pracuje z seniorami czy juniorami?
Praca z seniorami niesie za sobą większą odpowiedzialność. W grupach młodzieżowych jest o tyle prościej, że nie ma takiego parcia na wyniki, chociaż prezes Marek Brudek chciałby wygrywać wszystko. W Łagowie są kapitalne warunki do treningów i wszyscy stawiają się na nie z przyjemnością.
Zauważasz postępy u młodych podopiecznych w ŁKS Probudex Łagów?
Oczywiście, że tak. Życzyłbym sobie i prezesowi żeby w niedalekiej przyszłości kilku z nich zasiliło kadrę pierwszej drużyny i potem wybiło się w futbolu.
Dlaczego tylu utalentowanych chłopaków z małych ośrodków się marnuje?
Perspektywa ciężkiej i długiej pracy, w której nie ma żadnej gwarancji na efekty ich przeraża. Pękają, odpuszczają i zadowalają się minimalizmem. Szkoda mi choćby takiego Mateusza Partyki, który mógł i powinien zajść naprawdę wysoko, a teraz tylko, a może nawet, biorąc pod uwagę jego perypetie kopie piłkę w czwartej lidze. W porządku, wyróżnia się w GKS Rudki, ale przecież wiele osób myślało, że pójdzie wyżej. Mateusz i tak sobie radzi w życiu, bo prowadzi firmę tynkarską. Polecam go w tym fachu, a jeśli chodzi o piłkę nożną to żałuje, że dziś nie rozsławia Łagowa w dużej piłce. Nie słyszałem by ktoś przez tynki pojawiał się na pierwszych stronach gazet, w telewizji, w internetowych czołówkach. Kiedyś zawodnik z Łagowa, świętej pamięci Benedykt Nocoń ciężką pracą i charakterem doszedł do ekstraklasy. Mógł jeszcze dużo zdziałać, lecz przyplątała mu się ciężka choroba. Dzięki Markowi Brudkowi pamięć o Benku nie ginie. Prezes ŁKS Probudex Łagów parę lat temu wierzył, że Partyka ruszy mocno w górę, niestety nasz ulubieniec spoczął na laurach. Wiele osób to boli, sam jestem ciekaw co w duchu czuje Mati, dziś idol fanów GKS Rudki.
Marek Brudek był inicjatorem Sportowych Wakacji+ dla młodzieży w Łagowie. Jak oceniasz premierową edycję imprezy?
Premiera wyszła nieźle. Pojawiło się sporo drużyn z całego województwa, dzieciaki miały dobrą zabawę, trenerzy tacy jak Kamil Jaskuła przeżywali piękne chwile. Początek został zrobiony, a znając Marka Brudka na następnej edycji będzie jeszcze lepiej. Prezes ŁKS Probudex Łagów wymaga wiele od innych, a jeszcze bardziej od siebie. To on wyznacza wiele trendów w świętokrzyskiej piłce i wzorują się na tym inni. Bez niego nie byłoby porządnej piłki w Łagowie i wielu młodych chłopaków nie miałoby zajęcia. Za to prezesowi należy się wielki szacunek, a ja już teraz zapraszam na drugą edycję Sportowych Wakacji+ w 2022 roku. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Kamil Bielaszewski







