Waldemar Szpiega: O sędziach wolę nic nie mówić
Waldemar Szpiega długo grał w piłkę, do czterdziestego roku życia i niemal z marszu zajął się trenerką. Legenda Korony Kielce obecnie pracuje w czwartoligowym Neptunie Końskie i cieszy się futbolem. Szpiegę lubią zawodnicy, ale jak on sam podkreśla w piłce nie liczą się sympatie, lecz wyniki. W Końskich chciałby coś zwojować i póki co uważa, że klub podąża w dobrym kierunku, także dlatego, że nie boi się stawiać na młodzież.
* Neptun to spełnienie pana ambicji?
Waldemar Szpiega: Każdy pragnie pracować jak najwyżej, ale jestem w tym momencie w Neptunie i nie narzekam. Gdy przychodziłem mieliśmy się bronić przed spadkiem, ale udało się też wzmocnić drużynę moimi żołnierzami takimi jak Michał Prus-Niewiadomski, Dominik Szymkiewicz, Karol Armata, Krzysztof Pach, namówiliśmy na pozostanie Piotra Gardynika.
* Czyli stawia pan na chłopaków po przejściach?
Można tak powiedzieć, ale w Neptunie nie zaniedbuje się szkolenia młodzieży. Jesienią regularnie korzystałem z zawodników z rocznika 1998, ale samymi takimi czwartej ligi się nie zawojuje. Trzeba było się wzmocnić i uważam, że obecnie tworzymy fajną mieszanką rutyny z młodością. Naszym celem jest zajęcie na koniec lokaty w pierwszej szóstce.
* Kto z pana podopiecznych miał papiery na granie w wyższych klasach?
Coś tam grał Michał Prus-Niewiadomski, niestety kontuzje zrobiły swoje. Jak patrzę niekiedy na Karola Armatę to się nie mogę nadziwić co ten chłopak robi z nami. Cóż, życie piłkarza nie jest usłane różami, czasami podejmie się jedną niewłaściwą decyzję i trzeba cierpieć przez lata.
* Poziom czwartej ligi świętokrzyskiej podnosi się, obniża?
Obniża. Po serii sparingów z ekipami z łódzkiego, mazowieckiego doszedłem do wniosku, że dużo nam brakuje. Ceramika Opoczno, lider okręgówki pokazała nam futbol na znacznie wyższym poziomie. Świętokrzyskie jest niestety zaściankiem, a wynika to z braku zainteresowania piłką w niższych ligach pewnych instytucji. Nie zawsze są wybory…
* Największy problem czwartej ligi to?
Boiska. U nas jest słabe, bo kilka zespołów z niego korzysta i się to odbija na jakości. Jak się jedzie czasami gdzieś i widzi plac to można się załamać, ale człowiek sobie uprzytamnia, że to przecież czwarta liga. Dużo jest tu zrobienia i muszą się znaleźć ludzie, którzy się za to wezmą.
* A z sędziami nie ma pan na pieńku?
O nich wolę nic nie mówić, bo jak kiedyś powiedziałem to gwizdali przeciw Neptunowi. Z nimi jest tak samo jak z piłkarzami, mają lepsze i gorsze występy, ale fajnie byłoby jakby się potrafili przyznać do swoich błędów. W półfinale okręgowego Pucharu Polski z KSZO szyki pokrzyżowały nam kontrowersyjne decyzje arbitra. Podkreślam, rozumiem inne interpretacje przepisów, ale nie pojmuje jak się podejmuje pewne decyzje wbrew tym przepisom. Cóż, odpadliśmy z pucharu i pozostała nam liga.



