Michał Platini
W doliczonym czasie gry w Klimontowie Moravia poszła z groźną kontrą, po której wychodzącego sam na sam z bramkarzem Michała Zawadzkiego sfaulował Patryk Niziołek. Gościom należał się raczej karny, ale sędzia przyznał im wolnego.
Zawodników Moravii nie ucieszyła ewidentna czerwona kartka dla Patryka Niziołka, ale mają też speców do uderzania z wolnych. Chęć do uderzenia wyraził Filip Rogoziński, ten chłopak umie się zabawić ze stałych fragmentów. Michał Zawadzki przekonał go jednak, że sam załatwi sprawę i przymierzył niczym Michel Platini, słynny francuski pomocnik, mistrz Europy 1984, trzykrotny zdobywca Złotej Piłki w latach 1983, 1984, 1985. Ten majstersztyk Michała (Michela) Zawadzkiego dał Moravii komplet punktów.
Obserwując Moravię
W linii pomocy to fajnie wyglądało. Dużo wygrywanych pojedynków, efektywne dryblingi, ale na obronie z Klimontowa ataki się zatrzymywały. U gości brakowało ostatniego podania, strzałów z dystansu. Do interwencji Damiana Pietrasika zmusił w 65 minucie Michał Zawadzki, ale bramkarz Klimontowianki odbił futbolówkę. W doliczonym czasie nie miał już żadnych szans, gdyż utalentowany pomocnik Moravii uderzył z wolnego w stylu największych mistrzów futbolu. W ekipie Macieja Śmiecha świetne zawody rozegrał Wiktor Węgliński, bezbłędny na prawej obronie. Niestety, szybko kontuzji doznał Michał Rybus, ale jeszcze dotrwał do końca pierwszej połowy. Teraz trzeba liczyć, że nie będzie ona jakaś poważna.
Oglądając Klimontowiankę
Brak Dominika Kaczmarczyka i Arkadiusza Stępnia wpłynął na grę gospodarzy, którzy starali się rzucać długi piłki w kierunku Jarosława Piątkowskiego. 39-latek, rdzenny klimontowianin pomęczył obrońców Moravii. Chytry lis świetnie się zastawia, wygrywa sporo jeden na jeden i cały czas nie odstaje szybkościowo. W 50 minucie obił futbolówką słupek, a w 79 skorzystał z błędu Kamila Garbali, przejął piłkę i wyszedł na dogodną pozycję. – Myślałem, że bramkarz się położy, ale wyczekał – opisuje swoją podcinkę idol kibiców z Klimontowa. Kubicki zachował do końca zimną krew i odbił piłkę na róg. W tym meczu generalnie Klimontowianka w ofensywie nie zachwyciła, ale pokazała, że jest solidnym zespołem, któremu trudno wbić gola. W pierwszych czterech minutach drugiej połowy u gospodarzy zabrakło Kamila Halata, bo… zatrzasnął się w szatni. Na szczęście sobie poradził z zamkiem, ale już na dłużej został podłapany przez kolegów i kibiców, a na trybunach padały różne teorie odnoście jego
Porządny klub
W zamieszkałym przez prawie 4 tysięcy osób Klimontowie udało się stworzyć fajny klub. Widać, że ludziom na nim zależy i się interesują piłką, są sponsorzy, niezłe warunki i atmosferka. Piękny ośrodek, zasłużony dla naszego kraju na to zasługuje. Klimontów ma mnóstwo walorów turystycznych, nie brakuje w nim zabytków. W czasie drugiej wojny światowej był tu silny punkt oporu, w latach 40-tych i 50-tych ginęli wartościowi ludzie niewygodni komunistycznej władzy, na przykład Antoni Wiktorowski, zamordowany przez ubeków. W nieopodal położonych Konarach w 1915 roku rozegrała się bitwa, w której walczyły Legiony Polskie pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Naprawdę warto tam przyjechać i spędzić czas. Klimontów i okolice zapraszają! JKM / Fot. Tomasz Wierzbicki
4 liga (5 poziom)
7.11.2021, niedziela
Klimontowianka – Moravia Anna-Bud Morawica 0:1 (0:0)
Michał Zawadzki 90+1 wolny.
Klimontowianka: Pietrasik – Wochniak, Burek, Niziołek, Kosno – Gach (81 J. Turek), Rożek, Miłek – Piątkowski, Hołody (60 Podolak), Halat.
Moravia: P. Kubicki – Węgliński, Mateusz Zawadzki, Garbala, F. Rogoziński – Łukasz Zawadzki, Gilewski, Rabiej, Michał Zawadzki – Michał Rybus (46 Maciej Pokora, 85 Miszczyk), Pryjmak.
Żółte kartki: Rybus, Garbala.
Czerwona kartka: Niziołek (Klimontowianka) – 90 za faul taktyczny.
Sędziował: Marcin Szrek.
Widzów: 200.












