Spektakl, ale…
Takie widowiska, jak stworzone przez Moravię Anna-Bud i GKS Zio-Max Nowiny to wspaniała reklama czwartej ligi świętokrzyskiej. Aż szkoda, że wielu jego uczestników nie gra w piłkę w wyższych klasach.
Do przodu
Obie drużyny – Moravia i Nowiny chciały grać do przodu, podejmować ryzyko. Już w 5 minucie Kamil Blicharski dał prowadzenie gościom, dobijając swój karny (obroniony przez Piotra Kubickiego). Wyrównał z karnego (za faul na Rostislavie Pryjmaku) Maciej Horna, a przed zmianą stron drugiego gola dla podopiecznych Macieja Śmiecha strzelił Karol Garbala, finalizując rzut rożny Filipa Rogozińskiego. W drugiej odsłonie nie brakowało podbramkowych spięć. Po uderzeniu Maciej Horny w 54 minucie golkiper z Nowiny odbił futbolówkę na słupek (świetna akcja Moravii, do tego w pierwszej połowie ten sam piłkarz z rożnego obił poprzeczkę). W odpowiedzi Kamil Blicharski trafił w poprzeczkę (57), od tej części bramki odbiła się piłka po interwencji Piotra Kubickiego, gdy uderzał Marcin Marek (61). Napór Nowin przyniósł efekt w postaci wyrównania Bartosza Papki (najpierw z autu wrzucał Szczepan Krzeszowski). Goście poszli za ciosem i w 77 minucie z gola cieszył się Jakub Olearczyk. Moravia mogła wyrównać za sprawą Pryjmaka, który zmarnował dwie świetne okazje. Po nim jeszcze nad poprzeczką strzelił Horna, a na doprowadzenie do remisu ekipie Macieja Śmiecha zabrakło czasu, pomysłów i może też ciut jakości. Trzeba wspomnieć, że Moravia zagrała bez Mateusza Zawadzkiego i Michała Rybusa, ważnych ogniw drużyny.
Oglądając Moravię
Cały czas jest coś nie tak, a trudno problem zdefiniować, bo rzadko drużyna Macieja Śmiecha traci gole po prostych indywidualnych błędach. Bardziej wynika to ze złego ustawienia, braku powrotu w odpowiednim momencie, słabej asekuracji i koncentracji w newralgicznych okresach. Z Nowinami Moravia przyjęła trzy sztuki, a trudno to tłumaczyć absencją Mateusza Zawadzkiego, być może najlepszego środkowego obrońcy tej ligi. Trener ma materiał do analiz, z drugiej strony nie da się nie zauważyć, że fajnie rozwija się Karol Garbala i coraz lepiej gra Wiktor Węgliński. Kto wie – może jesienne występy i stracone gole zaprocentują wiosną, bo… doświadczenia się nie kupi, je się zdobywa.
Siła z środka
Mariusz Ludwinek, trener GKS Zio-Max Nowiny podczas meczu gestykulował w stylu dawnych szkoleniowych gwiazd Bundesligi, choćby Winnie Schaefera, dawał show. Gość ma wizje na wyższe ligi, ale piłkarzy też. Tercet z pomocy: Mateusz Gadomski – Radosław Szmalec – Norbert Sinkiewicz wsparty Bartoszem Papką, czy klasycznym skrzydłowym Kamilem Blicharskim jest w stanie zdominować środek pola. Gadomski wspierał stoperów, wyprowadzał groźne akcje, popisywał się także przechwytami. Szmalec? Co ten gość robi w czwartej lidze? To wyrzut sumienia świętokrzyskiego światka piłkarskiego. Połykacz przestrzeni, wszędobylski, znakomity odbiór, do tego walory ofensywne. Papki żal też w tej klasie, choć gra w niej trochę na własne życzenie, bo nie potrafił postawić na futbol. W Sinkiewicza ludzie wierzą, nie odleciał na księżyc, jest świadomy, że kopie się tylko na piątym poziomie i pragnie się rozwijać. Blicharski? Może za późno spotkał na swojej drodze Ludwinka, może mu brakowało wskazówek, może charakteru. Dużo jest dobrych zawodników w zespole z Nowin, a w tłumaczenia typu, że ktoś nie jest w stanie się poświęcił dla futbolu, bo praca, rodzina zbywamy salwami śmiechu. Warto stawiać sobie poprzeczkę wyżej, a GKS Zio-Max Nowiny najzwyczajniej marnuje się w czwartej lidze świętokrzyskiej.
4 liga (5 poziom)
14.11.2021, niedziela
Moravia Anna-Bud Morawica – GKS Zio-Max Nowiny 2:3 (2:1)
Maciej Horna 18 karny, Karol Garbala 44 - Kamil Blicharski 5 z dobitki karnego (obrona Bartłomiej Łyczek), Bartosz Papka 61, Jakub Olearczyk 77.
Moravia: Piotr Kubicki – Węgliński (80 Miszczyk), B. Młynarczyk, Garbala, F. Rogoziński (86 Maciej Pokora) – Rabiej, Gilewski – Ł. Zawadzki, Michał Zawadzki, Horna (80 K. Kubicki) – Pryjmak.
GKS: B. Łyczek – Krzeszowski, D. Pietras, Brela, Marek – Szmalec, M. Gadomski, Sinkiewicz (74 Dorowski) – Papka (84 Gardynik), Olearczyk, Blicharski (63 Szewczyk).
Żółte kartki: B. Młynarczyk, Pryjmak – Olearczyk, P. Gardynik, M. Gadomski.
Sędziował: Mateusz Kowalski (Kielce).
Widzów: 150.












