Ucieczka bajeranta
Zbigniew Boniek zastępując Jerzego Brzęczka Paulo Sousą liczył na coś ekstra. Niestety zatrudnienie Portugalczyka, choć przebłyski były okazało się błędem, a jego odejście pokazuje, że jest człowiekiem bez klasy.
Sousa zaskoczył wszystkich, ale już pewnie długo wcześniej planował taki krok, pewnie gdy pojawiło się tylko zapytanie z Brazylii. Teraz nieistotne czy zapłaci odszkodowanie PZPN, czy nie, najważniejsze są baraże o mundial. Portugalski trener, w przeszłości świetny piłkarz z kadrą Polski nie wyszedł z grupy na Euro 2020, zajął drugie miejsce w grupie eliminacji MŚ 2022, tak jak się spodziewano. Za jego kadencji Polska wygrała 6 meczów – po 2 z Andorą, San Marino i Albanią. Biało-czerwoni nie pokonali żadnej czołowej reprezentacji, choć postawili się Hiszpanii i Anglii, a cieniem na Sousę rzucają się przegrane ze Słowacją w finałach ME i Węgrami na koniec grupy kwalifikacji MŚ na Stadionie Narodowym. Wciąż rąbkiem tajemnicy jest owiana absencja w tym spotkaniu Roberta Lewandowskiego, którego Sousa wychwalał pod niebiosa. Nie umiał jednak w drużynie narodowej wykorzystać w pełni jego potencjału. Owszem, kilku zawodników na pewno zyskało na współpracy z portugalskim trenerem (np. Świderski, Dawidowicz, Kozłowski), ale jako zespół Polska nie zrobiła wyraźnego kroku do przodu. Gdy wydawało się, że tak może być Sousa hamował procesy roszadami, kombinacjami, jakby chciał udowodnić wszystkim, że jest najmądrzejszy. Zostawił po sobie rozwalony na maksa plac budowy (choć trzon zespołu mamy) i zrzucił odpowiedzialność na wynik na kogo innego. Może nawet nie do końca, bo jak Polska awansuje pewnie przyzna, że to jego zasługa. Gdy nie uzyska promocji na mundial powie, że ktoś zepsuł jego dzieło. No tak, bo on zawsze w swoim przekonaniu był, jest i będzie najlepszy. Szkoda, że zabrakło przełożenia w ekipie biało-czerwonych, choć jak sam głosił miał w składzie najlepszego piłkarza świata. Tylko czy ktoś będzie w stanie posprzątać zamieszania po Sousie? /JKM/ Fot. WajdaFoto




