Tytani Liverpoolu
- Moje serce pragnie Pucharu Narodów Afryki – powiedział niedawno Mohamed Salah, egipski gwiazdor Liverpoolu. Faraonowie są bliscy powrotu na tron futbolu na Czarnym Lądzie po półfinałowej wiktorii w karnych z Kamerunem.
Porażka z Nigerią na inaugurację turnieju uaktywniła krytyków Carlosa Queiroza, selekcjonera Egiptu. Jego drużyna planowo wyszła z grupy po wymęczonych zwycięstwach z Gwineą Bissau i Sudanem, ale potem nie uchodziła za faworyta konfrontacji z Wybrzeżem Kości Słoniowej, Maroko i Kamerunem. W fazie pucharowej Egipt nadal nie imponował skutecznością, za to pokazał moc w defensywie. Tylko Marokańczycy wbili im gola, a gdy dochodziło do konkursów jedenastek ludzie Queiroza się nie mylili. Z ośmiu karnych wykorzystali 8 i zaprzeczyli tezie, że ten element futbolowego rzemiosła jest loterią. Fantastycznie między słupkami, mimo zdrowotnych problemów spisuje się Mohamed Abou Gabal, golkiper słynnego klubu Zamalek. Po urazie Mohameda El Shenawy to on stał się numerem jeden w kadrze i gdy boli zaciska zęby i trwa między słupkami. Do tej pory uzbierał 4 występy w drużynie narodowej, a piąty ma być najważniejszym w jego karierze. A egipska defensywa pozostała monolitem nawet po poważnej kontuzji jej lidera, Ahmeda Hegazy w trakcie meczu z Marokiem. Byłego stopera m.in. Fiorentiny i West Bromwich Albion zastąpił El Wensh (Zamalek). W duecie z Mohamedem Abdelmonemem (Future) okazali się zaporą szalenie trudną do przejścia. Queiroz ceni żołnierzy, a niezwykle mocną pozycję w jego zespole wywalczył sobie Mohamed Elneny, piłkarz Arsenalu. 29-letni zawodnik stał się nieocenionym specem od czarnej roboty, a jeszcze dokłada coś ekstra w ataku. O sile ofensywnej Egiptu stanowi Mohamed Salah, gwiazdor Liverpoolu, ale nie ma lekkiego życia z obrońcami. Z Marokiem zdobył gola, drugiego w imprezie i pozostaje najlepszym strzelcem zespołu. Egipt w drodze do wielkiego finału w 6 meczach zanotował ledwie 4 trafienia i znacznie ustępuje Senegalowi. Trener Lwów Terangi po fazie grupowej został zrównany z błotem, mimo że jego ekipa zajęła pierwsze miejsce. Potrzebowała do tego bilansu 1-0, a jedynego gola Mane strzelił z rzutu karnego. W pucharówce Senegal się obudził i kolejne pokonał Zielony Przylądek 2:0, Gwineę Równikową 3:1 i Burkina Faso 3:1. Z Egiptem skala trudności będzie nieporównywalna, ale Cisse ma ludzi do przełamywania defensyw. Burkina Faso gole wbijali kolejno Abdou Diallo – obrońca Paris SG, Bamba Dieng – napastnik Olimpique Marsylia, Sadio Mane – atakujący Liverpoolu. Z ławki weszli Ismaila Sarr (Watford), Pape Gueye (Olimpique Marsylia), Pape Sarr (Metz), Pape Cisse (Olympiakos Pireus). Przynależność klubowa Lwów Terangi budzi respekt, a na turniej do Kamerunu Aliou Cisse zabrał 10 zawodników z lig francuskich, 6 z angielskich, 4 z włoskich, 2 z hiszpańskich, 2 z tureckich, po jednym z Belgii, Grecji i Niemiec. Egipt siedem razy triumfował w Pucharze Narodów Afryki, Senegal nigdy, a do finałów docierał w latach 2012 i 2019. Do trzech razy sztuka Senegalu i wreszcie złoto Mane? Salah – przyjaciel Sadio z ekipy The Reds nie dopuści… /JKM/ Fot. WajdaFoto





