Najmłodszy z Moravii
Maciej Śmiech to najmłodszy ze szkoleniowców z czwartej ligi świętokrzyskiej. W tym roku ukończy dopiero 30 lat, ale już ma całkiem ciekawy bagaż doświadczeń, choćby z juniorskich drużyn Korony Kielce. Z Moravią Anna-Bud chciałby kiedyś awansować.
Czy to, że jesteś tak młodym szkoleniowcem utrudnia Ci pracę w seniorach?
Maciej Śmiech: Uważam, że nie ma to większego znaczenia w mojej pracy. W aspektach szkoleniowych nie liczy się to ile masz lat, ale co i w jaki sposób chcesz przekazać zespołowi. Z pewnością w pierwszym kontakcie jest to specyficzna sytuacja, ponieważ kilku zawodników jest starszych ode mnie, ale nie jest odczuwalne, żeby to wpływało w jakikolwiek sposób na naszą pracę. Jak pokazują wzorce z wyższych lig europejskich coraz młodsi trenerzy dostają swoje szanse w seniorskim futbolu, często z sukcesami.
W czym za to ten wiek pomaga?
Głównie w aspekcie relacji z młodszymi zawodnikami. Żyjemy w czasach, gdzie różnice międzypokoleniowe potrafią być bardzo duże, a młodzież bardzo różni się od tej, która była np. 8-10 lat temu. Mają specyficzne podejście do życia i zrozumienie tego jak funkcjonują daje możliwość lepszego komunikowania tych rzeczy, których od nich oczekujemy.
Trudniej się pracuje z młodzieżą?
Z pewnością praca z młodzieżą rządzi się swoimi prawami, dużo czasu trzeba poświęcić na rozwój zawodników indywidualny, na tym etapie kształtuje się młode osoby. Natomiast w pracy z seniorami więcej uwagi trzeba poświęcić zespołowi jako całości i to jak będzie on funkcjonował. Dodatkowo w seniorach jest dużo więcej presji na wynik meczu. Z pewnością praca z zawodnikami młodszymi, jak i starszymi to ciekawe doświadczenie.
Jakie cele stawiacie sobie w Moravii?
Główny cel klubu to ciągły rozwój na każdej płaszczyźnie, nie tylko związanej z pierwszą drużyną. W krótkim czasie zmieniło się tutaj wiele rzeczy, a ten proces cały czas się rozpędza. Jako pierwszy zespół na pewno chcemy poprawić wynik sportowy, będziemy chcieli na koniec sezonu zameldować się kilka miejsc wyżej, niż ma to miejsce obecnie.
Nie masz wrażenia, że niektórym pasuje, jak się nie walczy o wyższe cele jak awans?
Ciężko mówić za kogoś, różni są ludzie i każdy ma prawo do własnego podejścia. Na pewno my chcemy stworzyć takie warunki zespołowi, żeby wszystkim zależało na ciągłym rozwoju i poprawianiu swojej gry, nie tylko w momentach, gdy jesteśmy w czubie tabeli. Tylko takich ludzi potrzebujemy w naszym zespole.
Wiosną będziecie w stanie kogoś z młodszych zawodników wypromować, pokazać?
Z pewnością duże nadzieje mamy względem naszych dwóch młodzieżowców Wiktora Węglińskiego i Maćka Pokory. Zrobili spory progres w ostatnim czasie, dobrze prezentują się w sparingach, jednak nie mogą zapominać o ciągłej pracy nad sobą i podnoszeniu sobie poprzeczki wyżej, tylko w ten sposób mają szanse na coś więcej. Na pewno ich na to stać. Dodatkowo cały czas wprowadzamy do pierwszego zespołu lokalnych młodych zawodników, trenują z nami nawet zawodnicy z roczników 2007 i 2008. Dużo pracy przed nimi, nie są to chłopcy do grania na teraz, natomiast widać w nich potencjał i chcemy na tym etapie dać im dodatkowy bodziec do ciężkiej pracy.
W kim z twoich podopiecznych tkwią największe rezerwy?
Niedługo minie rok, jak jestem z tym zespołem i osobiście mam wrażenie, że w każdym z nich tkwią rezerwy, z których można wycisnąć jeszcze więcej, niezależnie czy mówimy o młodszym czy starszym zawodniku. Każdy z nich w swoich najlepszych momentach pokazuje, że nie przez przypadek gra w piłkę, jednak wszyscy muszą pracować, żeby to nie były tylko momenty, ale żeby wysoki poziom utrzymać przez cały czas.
Kto awansuje do trzeciej ligi?
Wydaje mi się, że ktoś z dwójki Star Starachowice oraz Korona II. Niespodziankę może również zrobić zespół z Nowin. Rozmawiał Jaromir Kruk
Fot. T. Wierzbicki






