Strefa komfortu
Obserwując niektórych piłkarzy Korony II Kielce można dojść do wniosku, że wydaje im się, że samo wyjście na mecz oznacza zwycięstwo. Tak to nie działa co przypomniał podopiecznym Marka Mierzwy Spartakus Daleszyce.
Mierzwa nie ma łatwej pracy w rezerwach, bo część jego podopiecznych myśli, że to drużyna stworzona dla nich. Nie tylko oni zapominają, że dwójka spełnia funkcję usługową dla pierwszej drużyny, która w tej rundzie grą wywołuje mieszane uczucia ze śmiechem, płaczem i zgrzytaniem zębów. Rezerwy przede wszystkim interesują rodziców zawodników, a z kolei wielu z tatusiów i mamuś uważa, że ich synkowie są niedoceniani, koledzy im nie podają, i tak dalej, i tak dalej. Na to poczucie rzekomej krzywdy można odpowiadać na boisku, a tego ostatnio brakuje. Z ŁKS Probudex Łagów w Pucharze Polski Koronie II pomógł Michał Nowak, bramkarz rywala prokurując karny i wywołując dogrywkę. Jakości dwójka w ofensywie wielkiej nie pokazała. Tak, tak – pykają, klepią – jasne, ale wszystko jakby w jednostajnym tempie, bez elementów zaskoczenia. Powtórkę zafundowano w konfrontacji ze Spartakusem. Kandydat do awans miał zbić chłopaków z Daleszyc, a tu bęc – do przerwy 0:0, a na początku drugiej odsłony stracony gol po błędzie Adriana Sandacha (piękny lob Tomasza Bronisia). Na szczęście Korona II zdołała szybko odpowiedzieć – piękne prostopadłe podanie Kuby Rybusa wykończył Miłosz Strzeboński, ale właśnie takich akcji brakowało. W drugiej części zawodnicy dwójki, także rezerwowi skupiali się na krytykowaniu sędziów i wyzywaniu z piłkarzami Spartakusa, którzy wcale nie ukrywali, że troszkę chcieli ich sprowokować. Parę minut przed końcem Korona II pokazała, że jest drużyną, niestety nie piłkarsko, ale w przepychankach przy linii bocznej. Arbiter powinien dać przynajmniej dwie czerwone kartki, ale inaczej ocenił, albo nie chciał ocenić tego zamieszania. Po cudownym podaniu Ernesta Jopkiewicza już w doliczonym czasie gola powinien zdobyć Jakub Przybysławski, lecz zamiast oddać strzał wycofał futbolówkę do nikogo… - Brakuje nam jakości wykończenia – stwierdził Mariusz Arczewski, drugi trener Korony II i rodzi się pytanie. Dlaczego? Brakuje nie tylko tego, a ci młodzi zawodnicy, z których kilku ma talent powinni zrozumieć, że do osiągnięcia sukcesu w piłce potrzebna jest przede wszystkim praca, praca i jeszcze raz praca. Co z tego, że niektórzy mają menedżerów, samo ich posiadanie nie daje podniesienia poziomu sportowego. Chłopaki wiecznie w rezerwach Korony grać nie będą, a ta strefa komfortu wcześniej czy później się skończy. W piłce nożnej wymówki nie mają żadnego znaczenia, liczą się konkrety, a póki co: Korona II Kielce – Spartakus Daleszyce 1:1, czyli tak jakby zawodowcy zremisowali z amatorami. Owszem, niespodzianki się zdarzają, ale czy ci profi z dwójki zrobili na boisku wszystko by wynik był lepszy? Każdy może sobie odpowiedzieć indywidualnie. JKM / Fot. Kamil Bielaszewski
Liczba
2 – tyle punktów w dwóch meczach ze Spartakusem w sezonie 2021/22 zdobyła Korona II

13.04.2022, niedziela
4 liga (5 poziom)
Korona II Kielce – Spartakus Daleszyce 1:1 (0:0)
Miłosz Strzeboński 55 – Tomasz Broniś 49.
Korona II: Sandach – Zwoźny, M. Kiełb (46 Seweryś), Kiercz, R. Turek – Kośmider (78 Jopkiewicz), K. Turek – J. Rybus (67 Przybysławski), Bojańczyk (46 Strzeboński), Majewski – Smolarczyk (46 Amroziński).
Spartakus: Sitek – Ostrowski, Dziedzic, M. Dziubek, Kaleta – Łączkowski, Pietrzyk, Jeziorski, Broniś (85 Hernik), W. Brożyna (60 M. Maciejski) – Sala (89 Borek).
Żółte kartki: Seweryś, Jopkiewicz - Ostrowski, M. Dziubek, Broniś, Jeziorski.
Sędziował: Krzysztof Piekarski.
Widzów: ponad 100.






