Lewi bez Lewego
Sparing ze Szkocją miał, jak to w polskiej reprezentacji dać odpowiedzi na wiele pytań. Grając słabo udało się na Hampden Park wywalczyć remis, ale znów przekonaliśmy jak jesteśmy… lewi bez Lewego.
W Glasgow wolne dostali Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski. Z obsadą bramki nie mamy kłopotu, Szczęsnego godnie zastąpił Łukasz Skorupski i pomógł biało-czerwonym w uniknięciu porażki. Lewego zastąpić się nie da, bo przewyższa wszystkich kolegów z pola pod każdym względem i to o wiele długości. Bez niego w ofensywie prezentowaliśmy się blado, kolejny raz zawiódł kreowany na reżysera Piotr Zieliński, a będący w klubie w dobrej formie Arkadiusz Milik doznał kontuzji. Mamy cały czas problem z środkiem pola, kreowanie, co widać było jak na dłoni na tle bezpardonowo walczących Szkotów. Dla nich nie ma w drużynie narodowej spotkań towarzyskich, jak się reprezentuje kraj trzeba zawsze dawać z siebie maksa i dążyć do jak najlepszego wyniku. Szkoccy piłkarze byli rozczarowani, bo powinni wygrać, ale Krzysztof Piątek w doliczonym czasie wykorzystał rzut karny. Po remisie niektóre media piszą o udanym debiucie Michniewicza, niestety sam selekcjoner wie, że problemów po Hampden Park mu przybyło. Lewa strona to dramat, nie mamy nikogo kto zagwarantuje nam dobry poziom, występ Arkadiusza Recy szkoda nawet komentować. Kolejny selekcjoner stawia na tego zawodnika, a kibice zastanawiają się dlaczego. Prawda o polskiej kadrze jest boleśniejsza. Nie da się póki co zastąpić Kamila Glika, mamy problem w środku pola i to z zawodnikami do przeszkadzania. Skrzydła nie funkcjonują jak byśmy oczekiwali. Przed bojem o wszystko Czesław Michniewicz z nadzieją patrzy na Roberta Lewandowskiego i jak cała Polska liczy, że gwiazdor Bayernu wzniesie się na swój optymalny poziom. Oczywiście musi dostać pomoc od kolegów, bo bez niej nawet najlepszy napastnik, a według niektórych też najlepszy piłkarz świata nas na mundial w Katarze nas nie poprowadzi. /JKM/ Fot. WajdaFoto





