Filip na Łagów
Filip Rogoziński z ŁKS Probudex Łagów awansował do trzeciej ligi, grał w tej klasie. Ireneusza Pietrzykowskiego zna doskonale, obecny coach zespołu z Łagowa prowadził go w AKS Busko. Teraz chce go ograć z Moravią Anna-Bud.
Co najmilej wspominasz z Łagowa?
Filip Rogoziński, zawodnik Moravii Anna-Bud Morawica: Jest wiele momentów, które wspominam bardzo dobrze z ŁKS. Bez wątpienia świetnie było wywalczyć awans do trzeciej ligi, chociaż sytuacja z COVID-em nie pozwoliła nam tego świętować. Miło mi również gdy myślę o wszystkich osobach, które tam poznałem i to uważam również za jedną z fajniejszych rzeczy w Łagowie.
Mecze z byłymi zespołami są dla Ciebie szczególne?
Mecze z byłymi drużynami chyba dla każdego są na swój sposób szczególne. Pomijając fakt, że miło się spotkać znajome twarze, to chęć zwycięstwa w takich meczach jest jeszcze mocniejsza. Możliwość uczestnictwa w finale Okręgowego Pucharu Polski jest czymś, co nas motywuje. W życiu czwartoligowca czeka się na takie mecze i na pewno rozegranie finału na Suzuki Arenie, gdzie przyjeżdżała reprezentacja Polski jest miłym przeżyciem dla każdego.
Co może zaoferować Moravia w starciu z faworytem w półfinale Okręgowego Pucharu Polski?
Jesteśmy skazywani na porażkę w tym meczu i zdajemy sobie sprawę, że przyjedzie do nas bardzo silny zespół, który walczy o awans do drugiej. ligi. W piłce nożnej piękne jest jednak to, że w środę o 17:00 takie rzeczy zejdą na dalszy plan. Będziemy mieli 90 minut, a może nawet więcej na to, żeby pokazać swój pomysł na grę, charakter zespołu i determinację do tego aby zwyciężyć w tym meczu.
Jak przechytrzyć Irka Pietrzykowskiego?
To nie jest proste zadanie, żeby zaskoczyć Trenera, znając go mam świadomość, że zawsze jest przygotowany na wiele scenariuszy. Na pewno podejdziemy do tego meczu bardzo skoncentrowani i pewni swoich założeń. Będziemy chcieli rozegrać dobrą partię w defensywie bez prostych błędów. W ofensywie mamy bardzo prosty pomysł i trenujemy od dawna, a żeby go zrealizować- musimy strzelić jedną bramkę więcej niż ŁKS. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Tomasz Wierzbicki / Grzegorz Ksel










