Orlęta w odwrocie
Po serii czterech zwycięstw w czwartej lidze Orlęta Kielce poniosły 3 porażki i miały się przełamać w starciu ze znajdującą się w strefie spadkowej Nidą Pińczów. Już w 5 minucie ekipie Tomasza Kołodziejczyka prowadzenie dał Kacper Śliwa…
Po kwadransie zanosiło się na pogrom Nidy, w której niedawno doszło do zmiany trenera, Jacka Pawlika zastąpił Marcin Kośmicki. Pod jego wodzą pińczowianie wygrali w lidze z Orliczem Suchedniów 3:1 i w Okręgowym Pucharze Polski z Unią Sędziszów 2:0. W Kielcach liczyli po cichu na niespodziankę, ale wiedzieli, że będzie o nią ciężko. Przed pierwszym gwizdkiem ludzie Kośmickiego krzyknęli trzy razy głośniej niż gospodarze „Kto wygra mecz?”, lecz w 1 minucie mogli dostać gonga, dogodną okazję miał Patryk Zawierucha. Niedługo po tym podanie Jakuba Moskala wykończył Kacper Śliwa. Przebieg pierwszego kwadransa nie zwiastował dobrze Nidzie.
Być może zawodnicy Orląt po objęciu prowadzenia pomyśleli, że wygrana łatwo im przyjdzie, ale dzielni goście wykorzystali swoją pierwszą poważną szansę. W 33 minucie Danila Krauchanka dostał podanie od Artura Karaska i nie atakowany przez nikogo oddał strzał zza pola karnego i piłka zatrzepotała w sieci. Wyrównujący gol wprowadził nerwy w drużynie Tomasza Kołodziejczyka i końcówka pierwszej odsłony stała pod znakiem przepychanek, fauli, pretensji do sędziów. – Zaczynamy się gubić, czy nie reagujemy na nic? – zapytał podniesionym głosem głównego rozjemcę Marcin Kośmicki, trener Nidy. Dużo emocji wywołał Kacper Śliwa, który zobaczył żółtko za próbę wymuszenia karnego, na co odmienne spojrzenia miały obie ławki.
Druga połowa przebiegała pod znakiem dominacji Orląt, a sytuacje mieli m.in. Zawierucha, Solnica, Śliwa, Gładysz (trafił w słupek), Cedro. W całym spotkaniu Orlęta oddały 12 strzałów celnych, Nida 2 i… zdobyła 2 gole. Przy tym drugim ktoś z kieleckiego zespołu nie wrócił na skrzydle, Mateusz Madej dośrodkował w pole karne, a Artur Karasek głową nie dał szans Adrianowi Sitkowi. Mimo wielkich wysiłków ekipie Tomasza Kołodziejczyka nie udało się wyrównać i zanotowała czwartą porażkę z rzędu. Kolejny mecz pokazał, że Orlęta lepiej czują się atakując, niż broniąc. Beniaminek zostawia rywalom za dużo miejsca na boisku, warto przeanalizować tracone gole, ale pewnie inaczej wyglądałaby sytuacja przy lepszej skuteczności.
W boju z Nidą w drużynie Orląt zabrakło kontuzjowanego Jakuba Olearczyka, a rutynowany napastnik zapewne by się przydał. Kto wie, może właśnie w takim spotkaniu wykazałby się Krystian Moskal, który szalał w okręgówce, ale po awansie z Orlętami przeniósł się do Wichra Miedziana Góra. To zaskoczyło zwolenników jego talentu, zdziwionych faktem, że atakujący nie podjął rywalizacji w Orlętach, tylko poszedł nieco na łatwiznę. To był jednak jego wybór. A uczestnicy meczu Orlęta – Nida mieli szczęście, że w takiej klasie nie ma mowy o systemie VAR, bo zapewne nie obyłoby się bez czerwonych kartek. Karolowi Parlickiemu z Nidy i Piotrowi Solnicy z Nidy upiekło się najbardziej. Fakty są takie, że podopieczni Marcina Kośmickiego dołożyli sobie do dorobku 3 punkty. To, że Orlęta przeważały nie miało żadnego znaczenia.

Mecz w liczbach
|
Orlęta |
|
Nida |
|
1 |
gole |
2 |
|
12 |
strzały celne |
2 |
|
4 |
strzały niecelne |
4 |
|
3 |
strzały zablokowane |
0 |
|
1 |
słupki |
0 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
9 |
rogi |
1 |
|
10 |
faule |
16 |
|
0 |
ręki |
2 |
|
1 |
spalone |
2 |
4 liga (5 poziom)
17.09.2022, sobota
Orlęta Kielce – Nida Pińczów 1:2 (1:1)
Kacper Śliwa 5 – Danila Krauchanka 33, Artur Karasek 82.
Orlęta: Sitek – A. Dziubek, Zawierucha, Grochowski, Prus – Solnica, Michał Cedro, Gaj (75 Gładysz) – Ł. Dziewięcki (59 Poński), Śliwa, J. Moskal.
Nida: Pałaszewski – Borowiecki (53 Grabowski), Szafraniec (12 Garula), Ciacia, Parlicki - Lisovenko, Jabłoński, Krauchanka (75 Wawer), Madej, Tutaj – Karasek.
Żółte kartki: Śliwa, Solnica, J. Moskal - Jabłoński, Parlicki, Garula, Kośmicki (trener), Pałaszewski.
Sędziował: Daniel Detka.
Widzów: ponad 100.
Po kwadransie zanosiło się na pewne zwycięstwo Orląt, które prowadziły po golu Kacpra Śliwy (asystował Jakub Moskal). Gospodarze stwarzali okazje, długo utrzymywali się przy piłce, ale pierwszy groźniejszy wypad gości przyniósł im bramkę Daniły Krauchanki. Na początku drugiej części bliski trafienia dla zespołu Tomasza Kołodziejczyka był Patryk Zawierucha, potem sytuacje mieli m.in. Kacper Śliwa, Tomasz Gaj, Daniel Gładysz (trafił w słupek), Michał Cedro, lecz szwankowała skuteczność i dobrze bronił Damian Pałaszewski. Gospodarzy ostudziła akcja, która przyniosła drugiego gola Nidzie. Głową Adriana Sitka pokonał Artur Karasek, a dogrywał mu Mateusz Madej. Orlęta zaatakowały z dużą werwą, strzał Solnicy odbił Pałaszewski, a w doliczonym czasie jeszcze bezskutecznie próbował Cedro. – Może Orlęta dłużej utrzymywały się przy piłce, stwarzały więcej okazji, ale wygraliśmy dzięki determinacji i skuteczności – podsumował Artur Karasek, zawodnik Nidy Pińczów. Orlęta oddały w spotkaniu 12 celnych strzałów, Nida 2 i zdobyła komplet punktów.









