Punkty w rodzinie
Obaj zapowiadali się na bardzo dobrych piłkarzy i mogli dużo osiągnąć. Teraz Marcin i Tomasz Kołodziejczyk wykazują się jako trenerzy, są zaliczani do grona tych zdolnych z regionu świętokrzyskiego, więc mecz Orlęta – Granat miał swój smaczek.
Legendy Grudniowego
Bracia Kołodziejczyk to legendy kieleckiej turniejowej piłki, nawygrywali się wiele. W Grudniowym Marcin triumfował w 2014 i 2015 roku z Niburskim, zgarnął tytuł króla strzelców 2005, najlepszego bramkarza 2013, Odkrycia 2004, ostatnio znalazł się na podium z Bangiem w 2019 (2 miejsce). Tomek był w pierwszej mistrzowskiej ekipie Niburskiego z roku 2011, wybrano go najlepszym zawodnikiem 2009, a przed rokiem zajął trzecie miejsce z Rabarbarem. Marcin miał (i pewnie ma) mnóstwo fanów na trójkach, kojarzy się z grą z polotem, inwencją, a na rozegraniu dawał spektakularne popisy z finałem Grudniowego 2015 włącznie. Tomek to szybkość i skuteczność. Obaj są zwolennikami futbolu ofensywnego co się przekłada na odbiór w roli szkoleniowców. Granatowi prowadzonemu przez Marcina w ofensywnym stylu gry zapewne przeszkadza kiepski stan boiska w Skarżysku. Tomek hołduje posiadaniu piłki, kreowaniu, a z Orląt wycisnął bardzo wiele. Dla części jego podopiecznych czwarta liga to może sufit możliwości, pewnych zaległości z czasów juniorskich nie sposób nadrobić ot tak. Gdyby jednak nie praca obecnego trenera Orlęta nie dostałyby się do czwartej ligi.
Rozpracowani
Po świetnym starcie, czterech wygranych z rzędu w czwartej lidze konkurenci przyjrzeli się mocniej grze Orląt. Na pewno teraz słabiej gra pomoc beniaminka, a kielczanie tracą za dużo goli po akcjach flankami. Wynika to z problemów we współpracy zawodników na bokach i często braku asekuracji. Potwierdzenie – gol Granatu na 0:1, gdy Bartłomiej Papros znalazł się niepilnowany tuż przed bramkarzem i go przelobował. W starciu z zespołem ze Skarżyska Orlęta przegrały batalię o środek pola, bo goście mieli więcej jakości i bardziej sensownie biegali. Gospodarzom brakowało elementu zaskoczenia. Z Ucińskim na flance Granat mógł poszaleć, a kielczanie nie wykorzystali żadnego z momentów, gdy skarżyski skrzydłowy nie wrócił. Jakieś zalążki akcji się pojawiały, ale w kluczowych momentach piłkarze Orląt podejmowali złe decyzje, lub… w ogóle ich nie podejmowali. Gol Bartosza Sota z karnego w 28 minucie praktycznie przesądził o losach zmagań na Dąbrowie.
Obrona do poprawki
Alit Ożarów 0:1, GKS Rudki 2:3, Neptun Końskie 1:5, Nida Pińczów 1:2, Stal Kunów 1:3 – w pięciu spotkaniach przed Granatem drużyna Tomasza Kołodziejczyka straciła 14 goli. Przyjechał jego brat z ekipą i znów doszło do bolesnej weryfikacji. W strzałach celnych Granat był porażająco lepszy – wygrał 12:1, w golach 3:0. Trzeci padł po strzale głową Oskara Gwoździa, bo nikt nie był w stanie przeciąć dośrodkowania Jakuba Gurskiego. W pierwszych meczach cały team Orląt był bardziej skonsolidowany w tyłach i na pewno skoncentrowany. Trener beniaminka zdaje sobie sprawę z tego, że należy wiele poprawić i oby dotarło to do zawodników. Gospodarzom przy normalnych przepisach należałby się rzut karny za rękę Bartosza Sota, wynikającą z błędu technicznego napastnika, ale do futbolu wprowadzono głupie zasady. Zanim futbolówka trafiła w dłoń snajpera odbiła się od jego nogi i dlatego też jedenastki nie przyznano. Głupie, niestety w piłce nożnej z tym jeszcze nie zrobiono porządku, o ile oczywiście ktoś ma takie zamiary.

Obiad rodzinny
Meczowi Orląt z Granatem przyglądał się wierny fan braci Kołodziejczyk, ich tata. Na pewno miał rozdarte serce, być może bardziej był za Orlętami, bo klub z Kielc. Chyba jednak na obiadach rodzinnych będzie sprawiedliwie rozdzielał synów, którzy mają predyspozycje by wybić się w trenerce. Niestety, Marcin zapowiada, że raczej nie ruszy się z regionu, ze względu na inne obowiązki, ale wierzymy, że jak pojawi się ciekawa oferta z wyższych klas z niej skorzysta. Gość rozumie grę, ma ciekawy kontakt z piłkarzami, podobnie zresztą jak brat. Tomek musi teraz sobie poradzić z kryzysową sytuacją, ale takie mogą najwięcej nauczyć szkoleniowca. Powodzenia!

Euforia na ławce
Praca szkoleniowca w czwartej lidze to nie jest łatwe zajęcie. Zarządzanie grupą zawodników, w której nie brakuje delikwentów z niekonwencjonalnym spojrzeniem na piłkę nożną i życie. Niektórzy mają poczucie krzywdy gdy siedzą na ławce rezerwowych, choć nie dają trenerom sygnałów, że zasługują na pierwszy plac. Takie mamy czasy, że największe chęci mnóstwo piłkarzy w niższych ligach wykazuje do brania pieniążków. Niestety, wielu młodych chłopaków nie traktuje futbolu jako przyjemności tylko po prostu dodatkowe jako dodatkowe źródło zarobkowania i możliwość przylansowania się w social mediach. Z takim podejściem trudno o progres. Euforia rezerwowych Granatu po bramce na 0:1 była wymowna, a trener miał obawy czy skacząc z radości żaden z nich nic sobie nie zrobił.
Mecz w liczbach
|
Orlęta |
|
Granat |
|
0 |
gole |
3 |
|
1 |
strzały celne |
12 |
|
4 |
strzały niecelne |
9 |
|
4 |
strzały zablokowane |
2 |
|
0 |
słupki |
0 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
4 |
rogi |
6 |
|
12 |
faule |
18 |
|
0 |
ręki |
0 |
|
0 |
spalone |
4 |

4 liga (5 poziom)
1.10.2022, sobota
Orlęta Kielce – Granat Skarżysko 0:3 (0:2)
Bartłomiej Papros 8, Bartosz Sot 29 karny, Oskar Gwóźdź 61.
Orlęta: Cieśliński – A. Dziubek, Zawierucha, Michał Cedro, Prus (82 Grzesiak) – Solnica (72 Grochowski), Gaj – Dziewięcki (61 Gładysz), Olearczyk (72 Poński), J. Moskal (46 W. Gajos) – Śliwa.
Granat: Strzelec – Gwóźdź, Hińcza, Styczyński, Wierzchanowski – Gurski (80 Walkowiak), Papros, Bartoszek, Uciński (69 F. Kaczmarski) – Miller (74 Gładyś), Sot.
Żółte kartki: Solnica, Cedro, A. Dziubek – F. Kaczmarski.
Sędziowali: Adam Jamka + Jacek Wójcik / Paweł Łukasik.
Widzów: 150.





