Niedosyt Wiernej
W poprzednim sezonie Wierna zajęła wysokie szóste miejsce w czwartej lidze świętokrzyskiej. Teraz jest na pozycji dziesiątej, ale przed drużyną Mariusza Lnianego w rundzie jesiennej pozostało 6 kolejek.
Wyniki Wiernej w tym sezonie są zaskoczeniem dla trenera?
Mariusz Lniany: Na pewno mam poczucie niedosytu. Latem odszedł od nas Kuba Jaśkiewicz, ale przyszli Krystian Sornat i Przemek Molęda. Wiosną byliśmy jedną z wiodących prym drużyn, więc liczyliśmy na dobre wyniki w rundzie jesiennej. Niestety nie uniknęliśmy problemów podczas okresu przygotowawczego i one się cały czas odbijają. Do tego doszły kontuzje, między innymi poważna Bartka Krausa. Cieszę się, że wraca Mateusz Rejowski, doszedł do siebie Paweł Rogula, a z podsumowaniem rundy możemy się wstrzymać, bo zostało jeszcze kilka kolejek. Liczę, że pójdziemy mocno w górę tabeli.

Kto jesienią zaskoczył w Wiernej na plus?
Bardzo solidnie prezentują się Wroński, Malinowski, Czarnecki, w bramce mamy bogactwo, bo dobry poziom gwarantują Szymon Spurek i Dawid Frączek. Aż żal, że tylko jeden z nich może grać. W kilku meczach dopadły nas braki kadrowe, ale staramy się jakoś z nimi sobie radzić.

Dlaczego Krystianowi Sornatowi brakuje liczb?
Krystian, chłopak z dużym potencjałem musi zmodyfikować swój styl gry. Pracujemy nad nim, by stał się bardziej pazerny na gole, częściej pokazywał w polu karnym. Najbardziej to on może pomóc sobie sam.
Trener dużo czasu mu poświęca?
Poświęcam czas każdemu zawodnikowi, bo chcę by wszyscy grali lepiej, rozwijali się. Nie raz pokazywaliśmy Krystianowi video, tak żeby poprawił się w kwestii poruszania po boisku. Najwięcej zależy jednak od niego samego. Trzeba jednak pamiętać, że na sytuację Sornata wpłynęły problemy kadrowe. Liczyłem, że będziemy grać na dwie dziesiątki – on z Soboniem, ale życie napisało swoje scenariusze. Krystian musiał łatać dziury i o tym też trzeba pamiętać. Powtarzam – w Wiernej w niego wierzymy.
Nie martwi, że tracicie dużo goli?
Nie martwi, jeśli w meczach strzelamy więcej od przeciwników. Chcemy grać ofensywnie, na pewno nie tak jak w Nowinach do czego zmusiła nas sytuacja kadrowa. Niby dało nam to remis 0:0, ale styl był niestrawny. W czwartej lidze nie ma wielkiej presji, piłkarze powinni cieszyć się futbolem.
Remis Moravii na Starze był zaskoczeniem?
Spodziewałem się zwycięstwa Staru. Karol Stalmasiński, który pracuje ze mną w Wiernej i grał wcześniej w Moravii zarzekał się, że ten zespół urwie punkty liderowi. Cenię bardzo Mateusza Zawadzkiego, najlepszego środkowego obrońcę w tej lidze, na szóstce Karol Gilewski to też top. Trener Maciej Śmiech ma jeszcze kilku dobrych zawodników, ale Star kadrowo przewyższa resztę stawki. W każdym bądź razie brawo dla Moravii.
Kwestia awansu do trzeciej ligi jest już rozstrzygnięta?
Jeżeli się nic nie wydarzy pod względem organizacyjnym to Star spokojnie wywalczy awans. Największym rywalem Staru jest… Star, starachowiczanie nie mają z kim przegrać batalii o pierwsze miejsce. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Krzysztof Klimek




