Blamaż w Łęcznej
Korona w nietypowy sposób zaczęła obchodzić 50-lecie klubu, przypadające na przyszły rok. Kielczanie w 1/16 finału Pucharu Polski przegrali z Górnikiem Łęczna po grze na którą nie dało się patrzeć, bo bolały oczy.
– Chcemy jak najdalej zajść w Pucharze Polski – zapowiadał przed starciem z kielczanami Maciej Gostomski, golkiper Górnika, były zawodnik Korony. W pierwszej części lepsze wrażenie zrobiła drużyna z Lubelszczyzny, która stworzyła kilka okazji. W 18 minucie po wrzutce z rzutu rożnego Marcin Biernat trafił w słupek. Wcześniej strzał Sergieja Krykuna został zablokowany, a w 21 bliski wykończenia groźnej akcji miejscowych był Daniel Dziwniel, ale piłka przeszła tuż obok słupka. Kielczanie w ofensywie nie pokazali nic godnego uwagi, nie licząc tego, że w 8 minucie Marcin Szpakowski z dośrodkowania trafił w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Gostomskiego.

Jedni i drudzy chcieli uniknąć dogrywki. W 60 minucie Viktor Lykhovydko strzałem głową obił poprzeczkę. Korona mimo przeprowadzanych zmian prezentowała się blado, a parę razy z opresji ratował ją Marceli Zapytowski, jak w 85 minucie, gdy zdecydował się na odważny wybieg. W 88 minucie ku zaskoczeniu wielu w dogodnej pozycji znalazł się Ewgeniy Shikavka, ale nie trafił w bramkę. To po chwili się zemściło. Goście pozwolili na wiele na skrzydle Krykunowi, który dograł Hubertowi Sobolowi, a ten lewą nogą nie dał szans Zapytowskiemu. Chwilę po tym golkiper kielczan wygrał pojedynek sam na sam z Damianem Gąską, a w doliczonym czasie znów okazał się lepszy od jokera z Łęcznej.
To co wyprawia ostatnio Korona Kielce woła o pomstę do nieba. Brakuje wszystkiego – pomysłu, sił, ambicji, jakości. Długie piłki do nikogo nie przekładają się na efekty, a ciężko wygrywać mecze z zawodnikami, którzy de facto na boisku są tylko zaanonsowani, bo praktycznie ich nie widać. Bandy Świrów Bis się z tego towarzystwa nie zrobi, nie ma liderów, charyzmy, jest tylko bezładna kopanina. Niby do Łęcznej przyjechał (tylko czy dojechał) zespół z ekstraklasy, ale miał problem z wymienieniem kilku podań, rozegraniem jakiejś akcji. Wstyd to właściwe – delikatne określenie piłkarskiej patologii zademonstrowanej przez Koronę na Lubelszczyźnie.

Puchar Polski – 1/16 finału
18.10.2022, wtorek
Górnik Łęczna – Korona Kielce 1:0 (0:0)
Hubert Sobol 89 lewą nogą (asysta Sergiej Krykun).
Górnik: Gostomski – Zbozień, Biernat, S. Cisse, Dziwniel (71 Sobol) – Pierzak (60 Tkacz), Lewkot, Lykhovydko (60 Kryeziu), Krykun – Grzeszczyk (60 Gąska), Podliński (90+3 K. Turek).
Korona: Zapytowski – Malarczyk (74 Danek), Petrov (41 Balić), Trojak – Podgórski, Szpakowski, Takac, Sierpina – Jacek Kiełb (46 Shikavka), Frączczak (65 Łukowski), Nojszewski (46 Błanik).
Żółte kartki: Pierzak, Biernat - Malarczyk, Petrov, Podgórski.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: około 1500.



