Zadowolony z Moravii
Przed sezonem 2022/23 Krystian Wojno trenował w Łagowie, ale do ŁKS Probudex nie trafił. 21-letni golkiper jest szczebel niżej w Moravii Anna-Bud Morawica, łapie minuty grania w czwartej lidze świętokrzyskiej i robi postępy.
Moravia to odpowiednia opcja dla ciebie na teraz?
Krystian Wojno: Cieszę się, że dostałem szansę w Moravii od Macieja Śmiecha. Mam możliwość trenować z Mariuszem Mucharskim, który był bardzo dobrym bramkarzem i wie jak podnosić poziom zawodników na tej pozycji. Pod koniec okienka transferowego po rozstaniu z Pelikanem Łowicz pozostałem bez klubu. Po ponad dwóch tygodniach treningów z Łagowem nie dogadałem się tam i zwróciła się do mnie Moravia oferując lepsze warunki finansowe i ciekawe perspektywy.
Paweł Lipiec był w Łagowie nie do wygryzienia?
Paweł jest numerem jeden, ja miałem być dwójką i próbować z nim rywalizować. Trafiłem jednak do Moravii, gdzie czuje się bardzo dobrze. Super pracuje się z Mariuszem Mucharskim, z którym znalazłem szybko wspólny język. To bardzo wymagający szkoleniowiec bramkarzy, a naprawdę miło się pracuje pod skrzydłami legendy Korony Kielce. Słyszałem jak kiedyś w meczu Pucharu Polski z Ruchem Chorzów bronił karne, o jego meczach w ekstraklasie, zrobiło to na mnie duże wrażenie.
Jaki element bramkarskiego rzemiosła chciałbyś najszybciej poprawić?
Dzięki grze w czwartej lidze czuje się pewniej. Lepiej gram nogami, także dzięki temu, że trafiłem do zespołu, który utrzymuje się przy piłce, buduje akcje od tyłu. Moravia ma w składzie zawodników bardzo dobrze wyszkolonych technicznie i biorąc udział w treningach można podnieść kwalifikacje.
Moravia Anna-Bud nie pasuje do stereotypu drużyny z czwartej ligi świętokrzyskiej?
Nie, ale trzeba zauważyć, że dużo się z tej klasie rozgrywkowej zmienia. Coraz mnie zespołów laguje, lub stawia na zmasowaną defensywę, przybywa ciekawych meczów.
Jakie spotkanie było dla ciebie najtrudniejsze?
Ze Starem, bo szczególnie na początku zostaliśmy mocno przyciśnięci. Lider stworzył kilka okazji i musiałem się wykazać. Potem do głosu doszli moi koledzy z pola i wyrównaliśmy. Na pewno kibice w Starachowicach zobaczyli dobre spotkanie.
Z Pogonią Staszów prowadziliście do przerwy 1:0 by po zmianie stron oddać inicjatywę. Rywal doprowadził do remisu i mógł nawet wygrać. Umiesz to wytłumaczyć?
Powiem banalnie – taka jest piłka. Przy stanie 1:1 wyszła mi jedna interwencja, ale musiałem nadrabiać to, że nie interweniowałem chwilę wcześniej w powietrzu. Byliśmy w opałach, Wiktor Węgliński też wybijał futbolówkę z pustej bramki. W drugiej połowie znaleźliśmy się w poważnych opałach, ale trzeba przyznać, że Pogoń to dobry zespół, boisko też nie było najlepsze.
Który moment ze swojej przygody z piłką wspominasz najlepiej?
W 2019 roku wygrałem CLJ-kę z Koroną Kielce, dołożyłem cegiełkę do triumfu. Liczę, że ciekawe momenty czekają mnie w przyszłości w futbolu seniorskim, bo po to przyszedłem też do Moravii Anna-Bud Morawica. Rozmawiał Jaromir Kruk / Fot. Tomasz Wierzbicki







