Życie po Starze
Trener GKS Zio-Max Nowiny nie może wciąż przeboleć klęski 0:4 w Starachowicach ze Starem. Z liderem u niego zremisowała Moravia Anna-Bud Morawica, ale coś w zespole Macieja Śmiecha się zepsuło.
Jeden Zawadzki
W hicie kolejki w Nowinach trener Maciej Śmiech mógł skorzystać tylko z jednego z braci Zawadzkich, Łukasza. Brakowało mu też Karola Gilewskiego, Karola Dziedzica i został zmuszony do pewnych roszad. Szybko po przechwycie Macieja Pokory i strzale Michała Rybusa goście objęli prowadzenie. Kto wie, czy Rybus nie ma najlepszego procentowego wskaźnika wykorzystanych sytuacji w czwartej lidze, biorąc pod uwagę jak mało podań otrzymuje. Tak samo jak z Pogonią i AKS Busko z Nowinami Moravia wyszła na prowadzenie, ale już w 28 minucie do remisu z rzutu wolnego doprowadził Szymon Kot. Utalentowany napastnik skorzystał z fatalnego ustawienia muru. Generalnie pierwsza odsłona była nudnawa i żadna z drużyn nie mogła być z niej zadowolona.
Wyrok
W drugiej z minuty na minutę goście bledli, a zmiany nie wychodziły im na dobre. GKS miał wiele okazji, a bramkę uzyskał dopiero Marcin Marek (ciekawy zawodnik). Po nim z dystansu trafił Norbert Sinkiewicz, pozwolono mu naprawdę na dużo. Ostatni Piotra Kubickiego pokonał Kamil Blicharski, który powinien strzelić przynajmniej dwa gole. W defensywie po przerwie podopieczni Macieja Śmiecha wyglądali jak zagubieni we mgle. Generalnie widać, że coś się w tej drużynie ostatnio zepsuło, brakuje pasji, sportowej złości. Ot, fajnie, że wcześnie rozegrano mecz w sobotę, bo cały weekend pozostaje wolny, ale czy o to chodzi w tym w teorii ambitnym projekcie? A może ekipę Moravii się przecenia, a po wyjęciu trzech, czterech zawodników obniża swój poziom drastycznie. W każdym bądź razie fakty są takie, że po meczu ze Starem Moravia w trzech meczach zrobiła jeden punkt i straciła 8 goli.
Kopytko pod lupą
W Nowinach kolejną szansę dostał Damian Kopyciński. Wyróżnił się na pewno tym, że w 62 minucie przy stanie 1:1 wybił piłkę sprzed pustej bramki GKS. – Defensywny napastnik – rzucił z trybun jeden z kibiców. Coś w tym jest. Kopytko z Moravią się starał, dochodził do okazji, ale oddawał lekkie strzały, które nie mogły nikomu zrobić krzywdy. Raz już wydawało się, że zdobędzie gola, lecz piłkarz Moravii zatrzymał piłkę sunącą (zbyt wolno) do bramki. Od Damiana wymaga się trafień, a tego cały czas brakuje i trener Ludwinek będzie miał dylemat jak zagospodarować Mateusza Zębalę. 18-latek, który marzy o zrobieniu kariery, chce grać w wyższych ligach na razie przegrywa rywalizację z 30-letnim Kopycińskim, choć zdobył w tym sezonie więcej goli w czwartej lidze (4). Kopytko ma na koncie 2, ale liczby miałyby znacznie lepsze. Może jednak trzeba poczekać do kolejnej rundy, a po przepracowanym okresie przygotowawczym niezwykle lubiany w świętokrzyskim światku piłkarskim Kopyciński odpali.

Rozwój Kaweckiego
Najlepszym aktorem sobotniego boju w Nowinach był Mateusz Kawecki. Bardzo dobra technika, przegląd pola, wizja gry, serce, ambicja – chyba mu się od tych pochwał nie przewróci w głowie. Mariusz Ludwinek mówi, że Kawecki lubi pracować, chce się rozwijać i ma nadzieje, że jego celem nie jest kopanie się w czwartej lidze. Nie po to przecież chłopak trenuje i uczy się w szkole sportowej by zadowalać się piątym poziomem rozgrywkowym. Sam widzi, że ma wokół siebie zawodników o różnym poziomie motywacji. Są tacy, co chcą trenować, starają się, nie brakuje również bumelantów. Problemem (a może i nie problemem) większości osób spotykających się na boiskach piątego szczebla rozgrywek jest minimalizm. Niektórzy do perfekcji opanowali sztukę kamuflażu, dla innych lokalna piłka jest dodatkiem do social mediów. Są tacy co szukają klubów, gdzie się mniej trenuje i lepiej zarabia, a wynik mają w poważaniu. Ważne, żeby płacili i jeszcze nie zabraniali jeździć po weselach kolegów, koleżanek. Można też odnieść wrażenie, że część optowałaby za tym, by znieść awansy do trzeciej ligi, no bo po co cele sportowe. Trzeba się więc cieszyć, że w tym zaklętym kręgu pojawiają się tacy zawodnicy jak Mateusz Kawecki i Szymon Kot. Oby tylko wokół nich kręcili się właściwi ludzie, żeby nikt nie powiedział za parę lat: zmarnowane talenty.

Mecz w liczbach
|
Nowiny |
|
Moravia |
|
4 |
gole |
1 |
|
13 |
strzały celne |
2 |
|
6 |
strzały niecelne |
7 |
|
5 |
strzały zablokowane |
0 |
|
0 |
słupki |
1 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
7 |
rogi |
5 |
|
8 |
faule |
14 |
|
1 |
ręki |
1 |
|
2 |
spalone |
1 |
4 liga (5 poziom)
29.10.2022, sobota
GKS Zio-Max Nowiny – Moravia Anna-Bud Morawica 4:1 (1:1)
Szymon Kot 28 wolny, Marcin Marek 70, Norbert Sinkiewicz 74, Kamil Blicharski 90+1 – Michał Rybus 12.
GKS: Gugulski – Krzeszowski, D. Pietras, Brela, Marek – Mat. Gadomski (72 Blicharski), Kawecki, Sinkiewicz – Kot (82 Petelicki), Kopyciński (86 Zębala), Papka.
Moravia: Piotr Kubicki – Węgliński (60 Wasilewski), Zgrzebnicki, B. Młynarczyk, F. Rogoziński (82 Dąbski) – Pryjmak, Górecki (78 Kralka), Rabiej, Ł. Zawadzki – Maciej Pokora (63 Szałas), Michał Rybus (73 Szczepanek).
Żółta kartka: Sinkiewicz (GKS).
Sędziowali: Aleksander Kozieł + Dawid Janowski, Marcin Nowak.
Widzów: ponad 100.




