Nasz antyfutbol
Reprezentacja Polski wychodzi na śniadanie w Katarze chyba po to by nie przegrać. Tak samo mógł pomyśleć Robert Lewandowski wykonując jedenastkę i uderzył kompromitująco. – Czy Polacy nie umieją strzelać karnych? – pytał Brazylijczyk.
O karnym Lewego dyskutują dziennikarze z całego świata w centrach prasowych mundialu. Brazylijski dziennikarz pamiętał zmarnowane karne przez Kazimierza Deynę (1978) i Macieja Żurawskiego (2002), teraz do niechlubnej listy dopisał się Lewandowski. Dla Brazylijczyków Lewy nie znaczy nawet połowę tego co Grzegorz Lato, który uzyskał 10 goli na mundialach i był królem strzelców w 1974 roku. – Taki Lato dziś w waszej drużynie by się wykończył – mówi nasz znajomy Brazylijczyk. Gdy rzucamy mu temat najlepsi polscy piłkarze szybko odpowiada: Lato, Deyna, Tomaszewski, Boniek, Szarmach, Kasperczak, Gadocha, Lubański – mówi i cmoka z zachwytu. A gdy wspominamy o spotkaniu Polski z Meksykiem w Katarze kiwa z politowaniem głową.
Niektórzy w Polsce są zachwyceni, że nasza kadra nie przegrała na inaugurację jak na mundialach w latach 2002, 2006, 2018. Co z tego jednak, skoro Meksyk jest najsłabszy od 1994 roku. Fakt – ma piłkarzy świetnie wyszkolonych technicznie, kapitalnie operujących piłką, lecz stwarza mało okazji. Aztekowie przeciw nam uprawiali sztukę dla sztuki, a sami się dziwili, że Polska jakby mogła zamknęłaby nawet szatnię. Najważniejsze, by nie stracić, ograniczać ryzyko, pilnować krycia. Po co w takim razie Piotr Zieliński? Przy tym paskudnym stylu gość się męczy, cierpi, zarzynamy go piłkarsko. Naprawdę stać nas na zaproponowanie czegoś ekstra w ofensywie, ale nie możemy się bać. Zespołem Michniewicza rządzi strach. Gdyby można było nie wychodzić na mecze z Arabią i Argentyną nie wyszlibyśmy. Może z trzema remisami 0:0 by się wyszło z grupy. A gdyby się nie wyszło to przecież poszłoby w świat, że Polska nic nie przegrała. To, że nic nie wygrała nie ma znaczenia. My nie musimy przecież wygrywać, a niestety na takich fundamentach opiera się nasz futbol. Miejsca dla artystów pokroju Piotra Zielińskiego w nim coraz mniej.
Jaromir Kruk / Fot. WajdaFoto











