Łukasz Fabiański: Robię co do mnie należy
Łukasz Fabiański, bramkarz Swansea został obwołany bohaterem naszej reprezentacji meczu ze Szwajcarią w 1/8 finału Euro 2016. 31-letni wychowanek Polonii Słubice popisał się kilkoma interwencjami najwyższej klasy i dzięki temu kadrze Polski udało się przetrwać napór rywala i utrzymać wynik remisowy do konkursu karnych. W nim Fabian nic nie obronił, ale Granit Xhaka nie trafił w jego bramkę i to biało-czerwoni przeszli do ćwierćfinału.
Czy mecz ze Szwajcarią uważasz za jeden z najlepszych w swojej karierze?
Łukasz Fabiański: Nie mam czasu się nad tym zastanawiać. Za dużo jeszcze lat gry przede mną by sobie tworzyć rankingi najlepszych rozegranych meczów. Oczywiście cieszę się z naszego awansu do ćwierćfinału Euro 2016.
Który strzał Szwajcarów był dla Ciebie najtrudniejszy do obrony? Z wolnego Gonzalo Rodrigueza?
Nie myślę przed obroną, czy będzie trudno, czy nie. Staram się zachować spokój, przeanalizować każdą sytuację. Wiedziałem, że Rodriguez ma świetnie ułożoną stopę i byłem na to przygotowany. Jak się stoi w bramce człowiek stara się skoncentrować i wykonać swoje zadanie jak najlepiej. Gdy głową uderzał Derdiyok do samego końca utrzymałem zimną krew i odbiłem futbolówkę.
Jakieś nerwy się pojawiły przez 120 minut gry i karne?
U mnie nie, bo ja nie jestem z natury nerwowy. Gdy Szwajcarzy dochodzili do sytuacji to nie mogłem mieć pretensji do kolegów z defensywy. To jest piłka nożna i nie ma co marudzić.
Czy Polska świadomie cofnęła się w drugiej części meczu?
Nie, Szwajcarzy zaczęli szybciej operować piłką i atakować nas z większą agresją. Doszli do dwóch, trzech w miarę niezłych sytuacji, ale do tej bramki, dodajmy bardzo efektownej nie można było mówić o miażdżącej przewadze Helwetów. My trochę zbytnio oddaliśmy po pole, ale po straconym golu udało się wszystko uspokoić. Najważniejsze, że zakończyło się dla nas happy-endem.
Trener Jarosław Tkocz pokazywał ci jak Szwajcarzy wykonują rzuty karne?
Tak, ale mi nie poszło. Takie życie.
Ten turniej to dla ciebie roller-coaster. Zaczęło się od ławki rezerwowych, potem zastąpiłeś Wojtka Szczęsnego. Możesz to skomentować na chłodno?
Decyzje odnośnie składu podejmuje selekcjoner. Cały czas byłem gotowy do gry, pomocy drużynie i nie ma co więcej dodawać. Nie przyjechałem na Euro by ubolewać nad swym losem, marudzić, najważniejsze jest dobro drużyny.
Plan minimum na Euro 2016 reprezentacji Polski udało się już zrealizować?
Nie było gadki o planach minimum, czy maksimum. Przyjechaliśmy do Francji by grać jak najlepiej i zajść jak najwyżej.
Jak oceniasz zachowanie kibiców szwajcarskich, którzy po końcowym gwizdku obrzucali was różnymi przedmiotami?
Niczym nie dostałem, więc nie widzę problemu. Obrażali mnie? Nie słyszałem. Nie przejmuje się kibicami, tylko robię swoje.







