Europrzygody Wajdy (6) – Nieśmiertelny Kuba
Po Euro 2012 wieszano psy na Kubie Błaszczykowskim, a niektórzy zamiast z grą łączyli go ze słynną aferą biletową. Ten niesamowicie ambitny piłkarz był już na wylocie z kadry u trenera Adama Nawałki, w nieładnym stylu stracił kapitańską opaskę, ale nie poddał się i wrócił na sam szczyt hierarchii polskiego futbolu. Golem w towarzyskim meczu z Serbią zapewnił sobie powołanie na finały ME do Francji, gdzie gra jak z nut.
Błaszczykowski strzelił gola w meczu ze Szwajcarami, powtórzył to jeszcze w konkursie karnych w Saint Etienne, do którego Polska dotrwała dzięki świetnemu Łukaszowi Fabiańskiego. Szwajcarscy kibice górowali nad naszymi dopingiem, ale po końcowym gwizdku wykazali się nie lada chamstwem obrzucając naszych zawodników różnymi przedmiotami. Tego się nie spodziewałem, ale sama nazwa Szwajcaria nie oznacza bycia porządnym. Zupełnie inaczej reagowali fani Węgrów podczas niesamowitego spotkania z Portugalią (3:3). Kibice Madziarów są niesamowicie zżyci z reprezentantami, czego akurat nie można zauważyć w polskim przypadku. U nas niektórzy zawodnicy naprawdę grają dla fanów, a kilku tylko dla picu podchodzi do biało-czerwonych sektorów. Podczas swojego trzynastego meczu na tej imprezie spotkałem legendarnego Łukasza Foksa, człowieka, który zaimponował mi obecnością na mundialu w Korei Południowej i Japonii 2002. Słyszałem o nim dużo pozytywów i miło było go poznać. Przy okazji gratuluje mu stanowiska kierownika drugiej drużyny Korony Kielce. A pozdrawiam moją wspaniałą koleżankę z Katowic, Martę Kurtok.







