Zenit Francuza
Dwukrotny mistrz Turnieju Grudniowego z ekipą Sępów z lat 2004 i 2005, Wiesław Francuz prowadzi Zenit Chmielnik. Jego podopieczni po rundzie jesiennej zajmują drugie miejsce w klasie A i tracą 3 punkty do Astry Piekoszów.
Jesienią wyniki Zenitu mogły być lepsze?
Wiesław Francuz: Zawsze mogło być lepiej, ale wiadomo, że wszystkich meczów się nie wygra. Jestem zadowolony z podejścia podopiecznych, frekwencji, bo na treningach regularnie stawia się po 18-20 zawodników, mamy dużo młodych piłkarzy, jako zespół systematycznie się rozwijamy.
Jak wygląda wizja futbolu trenera Francuza?
Chcemy grać w piłkę, nie wykopywać jej. Staramy się wyprowadzać, konstruować. Ze składu z okręgówki zostało u nas niewielu chłopaków, pozostali doszli z niższych klas, a u boku takich zawodników jak Karol Cielibała czy Marcin Piotrowski młodsi mogą się rozwijać. Mamy dwóch ciekawych siedemnastolatków, jednego szesnastolatka, a zimowe sparingi z silniejszymi rywalami dają nam możliwość progresu. W nich wyniki są kompletnie nieważne, najważniejsza jest gra, analizujemy błędy tak jak z meczów o punkty co też jest ważne by iść do przodu.
Co byś chciał najbardziej poprawić u siebie w drużynie?
Przede wszystkim koncentrację, no i postawę przy stałych fragmentach, jak bronimy, lub atakujemy. Widzę chęć u chłopaków by grać coraz lepiej w piłkę.
Powalczycie o awans?
Jak awansujemy super, jak się nie uda dalej będziemy pracować i spróbujemy w kolejnym sezonie. U nas trwa proces budowy zespołu, opartego na miejscowych, młodzieży, chłopaki się ogrywają i sam jestem ciekaw kolejnych miesięcy. Staram się podchodzić do tego ze spokojem.
Wielu zawodników z tej klasy A poradziłoby sobie na wyższym szczeblu rozgrywkowym?
Na pewno, ale bez nazwisk. Są zawodnicy, którzy nie chcą się oddalać od miejsc zamieszkania, piłki jest dla nich dodatkiem do pracy, przyjemnością. Inni boją się podejmować ryzyka, nie chcą się spalić. Niektórzy pewnie wskoczą wyżej, ale każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie.
Bardzo się zmieniły ligi świętokrzyskie na przestrzeni dwudziestu lat?
Teraz są znacznie lepsze warunki do grania, trenowania, piękne obiekty. Na pewno zespoły, tak jak my starają się rozgrywać od tyłu, wymieniać podania, nie wybijać piłkę.
Kiedyś nie było więcej indywidualności?
Moim zdaniem było ich znacznie więcej, co wynikało też z podwórkowych, blokowych gierek, tam się kształtowały i hartowały talenty. Nie można jednak porównywać pokoleń, wtedy młodzież nie miała takiego wygodnickiego życia.
Od którego zawodnika będąc piłkarzem nauczyłeś się najwięcej?
Miałem przyjemność grać z wieloma bardzo dobrymi zawodnikami, czy to w ligach, czy w Turnieju Sylwestrowym, czy to trójkach. Na dużym boisku wybił się Krzysiek Sobieraj, który zdobywał trofea z Arką Gdynia. Świetny był Darek Kozubek, nieźle pokazał się Krzysiu Trela, a na pewno swojego potencjału nie wykorzystał Szymek Gryz, wyborny technik.
Pamiętasz o swoich tytułach mistrza trójek?
Dwa razy wygrałem Grudniowy. Krzysiek Sobieraj powoływał mnie do Sępów, tak była niesamowita paka, grało się z silnymi przeciwnikami, przy super atmosferze n Bocianku w Kielcach. Cieszę się, że turniej tak się rozwinął, biorą w nim udział sławy światowego futbolu i wiem, że są przymiarki by organizować go także w Chmielniku z Zenitem. Jestem chętny by zagrać w jakimś meczu pokazowym, lub grupie charytatywnej. /JKM/


