Wrócił po awans
Wychowanek Zenitu Chmielnik, Marcin Piotrowski jest ważnym ogniwem zespołu Wiesława Francuza. Jego doświadczenie może się przydać w walce o awans do klasy okręgowej.
Masz szczególny sentyment do klubu z Chmielnika?
Marcin Piotrowski: Tak, bardzo lubię przychodzić w to miejsce, trenować, spotykać się z kolegami, kibicować. Jestem wychowankiem tego klubu. Szkoda tylko, że teraz tego czasu mam na piłkę zdecydowanie mniej, ale staram się nie zawodzić.
Jesteście w stanie zrobić awans?
Uważam, że mamy duże szanse na awans i jeśli będziemy wygrywać to awansujemy. Po to też wróciliśmy do klubu z kilkoma starszymi kolegami.
Jak się układa współpraca z Wiesławem Francuzem?
Z trenerem Francuzem pracuje mi się bardzo dobrze, Ne ma żadnych problemów z dogadywaniem się. Za małolata oglądałem jego grę i uważam że był bardzo dobrym zawodnikiem, miałem również przyjemność grać przeciwko niemu.
Duża jest różnica między klasą A, a wyższymi szczeblami?
Myślę, że poziom A klasy nie jest zbyt wysoki, choćby patrząc na moją zdobycz bramkową gdzie ja nigdy nie strzelałem za wiele. W klasie okręgowej drużyny dużo lepiej się ustawiają i jest trudniej o gole, sytuacje.
W którym z klubów miałeś swój najlepszy czas?
Było to Busko za trenera Ireneusza Pietrzykowskiego, byłem z takimi zawodnikami jak Radwański, Kowalski, Zaręba, to był czas kiedy wyglądałem najlepiej, przynajmniej tak mi się wydaje, szkoda że nie awansowaliśmy wtedy do trzeciej ligi. Rozmawiała Ewa Wodyńska



