Szczęśliwy w Łysicy
Transfer Kamila Ucińskiego z AKS Busko do Łysicy Bodzentyn był może nawet największym hitem zimy w czwartej lidze. Wychowanek Granatu Skarżysko zdążył już poznać wiele klubów z regionu świętokrzyskiego, w tym Wisłę Sandomierz.
Z Kamilem Ucińskim rozmawiała Ewa Wodyńska.
Ewa Wodyńska: Jaki był główny powód zmiany barw klubowych z AKS Busko na Łysicę Bodzentyn?
Kamil Uciński: Zmiana Buska na Łysicę była przede wszystkim podyktowana odległością jaką musiałem pokonywać. Z punktu widzenia tamtego okresu było to męczące. Do buska miałem 100 kilometrów, ze Skarżyska a do Bodzentyna mam zaledwie 20. Nigdy za cel priorytetowy nie stawiałem sobie warunków finansowych. W Busku miałem super bazę sportową i nie mogłem na nic narzekać. Powrót do Bodzentyna zaskoczył mnie pozytywnie ponieważ od momentu jak grałem w Łysicy sporo zmieniło się na plus. Poprawił się komfort jeśli chodzi o szatnie, drużyna piłkarsko też zmieniła się na plus. Prezes klubu dokłada wszelkich starań do tego aby niczego nam nie brakowało. Widać w nim zapał i entuzjazm i to mi się bardzo podoba. Jestem tu szczęśliwy i spełniam się na boisku . W końcu gram na swojej pozycji - lewej stronie, aczkolwiek coraz bardziej przekonuje się do pozycji numer 10.
Da się porównać Łysicę do AKS?
Zasadnicza różnica była na poziomie infrastruktury. W Busku na ten moment jest to poziom drugiej, trzeciej ligi. W Bodzentynie dopiero ta zmiana następuje, ale wszystko wskazuje na to że w niedalekiej przyszłości Łysica nie będzie miała się czego wstydzić jeśli chodzi o zaplecze treningowo-socjalne. Jeśli chodzi o trenerów tutaj zarówno w Busku jak i w Łysicy mogłem liczyć na wiedzę z najwyższej półki. Poziom treningów jest bardzo zbliżony. Zarówno trener Kołodziejczyk z trenerem Majcherczykiem jak szkoleniowcy Pawlik i Łebek mają multum wiedzy do przekazania i nie umiałbym stwierdzić gdzie lepiej. Jeśli chodzi o aspekt finansowy to w Busku w dużej mierze wszystko opiera się na pieniądzach z miasta w Bodzentynie oprócz dotacji z gminy Łysica może liczyć na prezesa który jeśli potrzeba dokłada do "interesu".
Największym utrapieniem Łysicy pozostaje infrastruktura?
W tym momencie to brak boiska treningowego, które by się z bardzo przydało. Na ten moment wszystkie grupy trenują na głównej płycie boiska co z pewnością z perspektywy czasu spowoduje obniżenie jego jakości. Poza boiskiem tym nie mamy prawa narzekać na cokolwiek. Jeszcze raz podkreślę - Prezes Mateusz Matysek żyje tym klubem i stara się dokładać wszelkich starań aby nasz zespół miał komfort pracy.
Myślisz jeszcze o grze w wyższych klasach?
Każdy z zawodników który chce się rozwijać dąży do tego by grać w lepszych klubach i w wyższych ligach. W tym momencie skupiam się na jak najlepszych występach w barwach Łysicy. Super by było gdybyśmy w przyszłym sezonie wywalczyli awans i dla mnie jako osoby, która wymaga od samego siebie była by to baza wyjściowa by pokazać się na wyższym szczeblu.
Zdziwiło cię, że Wisła Sandomierz, dla której grałeś w trzeciej lidze zimą się wzmocniła i powalczy o utrzymanie w czwartej lidze?
Po pierwszej rundzie widać było, że klub zaczyna mieć poważne problemy i najrozsądniej było by zrobić to samo co zrobił ŁKS Łagów. Niestety Wisła za wszelką cenę chciała spaść tylko o ligę niżej co w konsekwencji przerodziło się w poważne problemy finansowe. Ja skutki tego odczuwam do dziś. Nadal Wisła Sandomierz nie zapłaciła mi za dwa miesiące mojej gry. Zablokowała mnie na social mediach, a także numer telefonu przez co nie mam możliwości kontaktu z włodarzami klubu w związku z uregulowaniem wynagrodzenia. Mogę powiedzieć tylko tyle, że mam bardzo dużo żalu za to jak zostałem potraktowany.
Dwucyfrówki Wisły jesienią wizerunkowo to duży cios w klub i czwartą ligę świętokrzyską?
Zdziwiło mnie natomiast to że w tak dużym mieście jakim jest Sandomierz nikt nie przekalkulował, że lepiej było się wycofać i wyjść z twarzą niż doprowadzić do tego iż tak zasłużony klub jak Wisła był "lany" w lidze średnio po 0:7. Jest to z pewnością brzydka karta w historii tego klubu ale przecież nikt jej nie musiał zapisywać. Wystarczyło zacząć rozgrywki od Klasy Okręgowej.
Z Łysicą masz szansę na trofeum. Jesteście w stanie przeskoczyć Czarnych Połaniec w półfinale Okręgowego Pucharu Polski?
Apetyt rośnie w miarę jedzenia . Wygraliśmy z Koroną II 4:0 i pokazaliśmy ze jesteśmy mocni. Za miesiąc zagramy z Czarnymi i będziemy starać się sprawić niespodziankę w Połańcu. Puchar rządzi się swoimi prawami, na pewno pojedziemy damy z siebie sto procent. Rozmawiała Ewa Wodyńska / Fot. e-Bodzentyn.pl



