Sobota dla Groszka
Mateusz Groszek bardzo się przejął porażką z Neptunem Końskie 1:3 i piłkarze Moravii Anna-Bud obiecali mu zwycięstwo i bardzo dobrą grę z Klimontowianką. Słowa dotrzymali.
Wahania dyspozycji w naprawdę mocnym personalnie teamie Moravii są na porządku dziennym. W Końskich podopieczni Macieja Śmiecha wyglądali kiepsko, ale już 3 dni później od razu ruszyli na Klimontowiankę, która w poprzednim spotkaniu do przerwy przegrywała z Orlętami Kielce 0:5. Sporo roboty miał Damian Pietrasik, w 4 minucie odbił piłkę po uderzeniu Łukasza Zawadzkiego, ale w 13 już nie miał szans. Po podaniu Michała Rybusa (zastąpił na szpicy wykartkowanego Jakuba Rybusa) Łukasz Zawadzki przymierzył precyzyjnie na 1:0. Potem przed przerwą jeszcze dwukrotnie autor pierwszego gola próbował zaskoczyć Pietrasika, ale golkiper z Klimontowa popisywał się skutecznymi interwencjami w 17 i 24 minucie. Pietrasik miał mnóstwo roboty, bo jego defensywa była pełna dziur. W 25 minucie Damianowi przyszło znów wyciągać piłkę z sieci – gola zdobył wyróżniający się młody Kacper Orliński, kiedyś Odkrycie Turnieju Grudniowego, a zaraz po nim Michał Rybus – w obu przypadkach asystował wszędobylski Michał Zawadzki, też wielki fan Fizjo Groszka. Goście przed przerwą mieli jedną znakomitą okazję – w 30 minucie sam na sam z Jakubem Borusińskim wyszedł Andrij Szakalec, ale golkiper Moravii zrobił to co mu wychodzi najlepiej – obronił.
W przerwie wściekły na swoją drużynę Marcin Wróbel dokonał 4 zmian w składzie, a przyjezdnym tlen podał Dominik Pasternak. Od jego straty zaczęła się akcja bramkowa, ale Gabriel Skrzypek przywrócił Klimontowiance nadzieje na dość krótko. Moravia stwarzała kolejne okazje, a wygraną 4:1 przypieczętował Łukasz Zawadzki głową w stylu… Mateusza Zawadzkiego. Piłkarze Moravii nie pozwolili się denerwować Mateuszowi Groszkowi. Z fizjo dobre chłopisko, a po porażce z Neptunem pojawiły się u niego problemy z bezsennością. Termin meczu z Klimontowianką (sobota – początek o godzinie 11, co pochwalamy!) dobrze wpłynął na graczy Moravii. To znacznie lepsze rozwiązanie nie tylko dla nich, niż granie w niedzielę po południu. Można by znaleźć mnóstwo plusów i mamy nadzieję, że spotkania czwartej ligi będą się odbywać w sobotę w takich godzinach. Zwycięstwa Moravii zapewnią wspaniałe weekendy Mateuszowi Groszkowi, gościowi uwielbianemu przez zawodników. Dla niego potrafią się wznosić na wyższy poziom.



Mecz w liczbach
|
Moravia |
|
Klimontowianka |
|
4 |
gole |
1 |
|
11 |
strzały celne |
2 |
|
6 |
strzały niecelne |
3 |
|
1 |
strzały zablokowane |
1 |
|
0 |
słupki |
0 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
7 |
rogi |
1 |
|
10 |
faule |
6 |
|
0 |
ręki |
0 |
|
0 |
spalone |
3 |
4 liga (5 poziom)
4.05.2024, sobota
Moravia Anna-Bud Morawica – Klimontowianka 4:1(3:0)
Łukasz Zawadzki 13, 71, Kacper Orliński 25, Michał Rybus 27 – Gabriel Skrzypek 56.
Moravia: J. Borusiński – Ashour, Łączkowski, Mateusz Zawadzki, J. Wasilewski – Orliński (76 W. Liszewski), Gilewski (62 J. Rabiej) – Ł. Zawadzki, Michał Zawadzki (89 Nosek), Pasternak (66 Szczepanek) – Michał Rybus (86 Woźniak).
Klimontowianka: Pietrasik – Halat (46 Misiura), Niziołek, Sajenko, Lenart (46 Konecki) – Kosiuk (46 Wojtachnio), G. Skrzypek, M. Miłek (76 K. Pająk), D. Kaczmarczyk, J. Pawlik (46 Kończak) – Szakalec.
Żółte kartki: Sajenko.
Sędziowali: Tomasz Kondrak + Jakub Sierczyński, Jakub Moskal.
Widzów: około 70.




