Z Jurkowskim o awans
Moravia z liderem klasyfikacji najskuteczniejszych czwartej ligi, Jakubem Rybusem zamierzała zatrzymać zwycięski marsz Sparty Kazimierza Wielka. Nie zrobiła zbyt dużo by tego dokonać…
Patrząc na Moravię
Trener Maciej Śmiech ustawił na prawej obronie Łukasza Zawadzkiego, chciał wzmocnić tę formację, ale stracił atut w pomocy. Łukasz jest obecnie daleki od optymalnej formy, to samo można napisać o wielu jego kolegach. Zastanawia łatwość tracenia goli przez Moravię, a ze Spartą już w 8 minucie ekipa Śmiecha dostała cios, przy strzale Kamila Bentkowskiego nie popisał się Jakub Borusiński, to trafienie obciąża jego konto. Gospodarze przegrali walkę o środek pola, ale parę dobrych momentów miał Jakub Rabiej. W 43 minucie po podaniu Jakuba Rabieja sam na sam z Artiomem Gomelką wyszedł Jakub Rybus, ale były bramkarz m.in. Lokomotiv Moskwa świetnie interweniował. Kolejną okazję Moravia miała po… wybiciu piłki Adriana Jurkowskiego, który trafił Łukasza Zawadzkiego co mogło zaskoczyć Gomelkę. Białorusin znów pokazał klasę. W zespole Moravii brakowało energii, życia, pomysłu na sforsowanie defensywy rywala, a bracia Rybus rzadko dostawali podania. Gospodarze przegrali pod względem fizycznym. Po drugiej straconej bramce chyba pogodzili się z porażką, którą przypieczętował gol autorstwa Karola Stanka.
Oceniając Spartę
W zespole Roberta Banaszka w czwartej lidze zadebiutował Adrian Jurkowski, wychowanek Hutnika Kraków, który grał w pierwszej lidze w barwach ŁKS Łódź, GKS Katowice i Sandecji Nowy Sącz. Przed Spartą 32-letni stoper występował w Kalwariance, wcześniej w Wieczystej. – Przyszedłem do Sparty by wywalczyć awans do trzeciej ligi, z okręgówki już awansowaliśmy – mówi Jurkowski, który zagrał w trójce defensorów z Michałem Czekajem (profesor ponownie) i Sebastianem Maderakiem. To chyba najlepszy blok obronny w całej lidze, pomoc Sparty też jest niczego sobie, a napastnicy to pewność niebezpieczeństwa dla rywali. Stanek zaliczył niby słabszy mecz, niby, ale zanotował gola i asystę. Miłosz Karnia też miał asystę, to czego chcieć więcej. Sparta postawiła na pragmatyzm, kiedy trzeba było dłużej utrzymywała się przy piłce. Goście korzystali z błędów, niedokładności Moravii ile się dało grając ekonomicznie. Prezes Grzegorz Domagała odczuwał wielką satysfakcję, choć jego rodzina będąca na trybunach kibicowała gospodarzom, bo przecież tu są jej korzenie. To jednak Sparta, nie Moravia zwróciła się do Domagały i chyba żaden z kibiców piłki nożnej z Kazimierzy Wielkiej tego nie żałuje.
Mecz w liczbach
|
Moravia |
|
Sparta |
|
0 |
gole |
3 |
|
2 |
strzały celne |
6 |
|
5 |
strzały niecelne |
3 |
|
0 |
strzały zablokowane |
0 |
|
0 |
słupki |
0 |
|
0 |
poprzeczki |
0 |
|
2 |
rogi |
1 |
|
11 |
faule |
15 |
|
0 |
ręki |
0 |
|
1 |
spalone |
2 |
4 liga (5 poziom)
25.08.2024, sobota
Moravia Anna-Bud Morawica – Sparta Kazimierza Wielka 0:3 (0:1)
Adrian Bentkowski 8, Krystian Kądzielski 54, Karol Stanek 84.
Moravia: J. Borusiński – Ł. Zawadzki, Zgrzebnicki, Mateusz Zawadzki, Wasilewski (56 Blicharski) – Jamioł (82 Garbala), K. Pawłowski (56 Pasternak), J. Rabiej, Michał Zawadzki (76 Orliński) – Jakub Rybus, Michał Rybus (56 Jopkiewicz).
Sparta: Gomelka – S. Maderak, Czekaj, Jurkowski – I. Hornik (73 Howorko), Akhripau (82 Jajkiewicz), Bentkowski (67 Zięba), K. Kądzielski, Tetych (82 Trebus) – Stanek, Karnia (61 K. Maderak).
Żółta kartka: Bentkowski.
Sędziowali: Ziemowit Szymański + Rafał Gębura, Sylwester Góźdź.
Widzów: około 200.







