Mateusz Zacharski: Żona mnie namawia do gry
Mateusz Zacharski to jedna z najbarwniejszych postaci kieleckiego światka piłkarskiego. Niedawno zawarł związek małżeński z Sylwią, ale to wcale nie oznacza, że przestanie cieszyć kibiców klubów lig świętokrzyskich. Po rundzie wiosennej spędzonej w ŁKS Łagów Sacha zastanawia się gdzie będzie kontynuował przygodę z futbolówką. Żona nie ma nic przeciwko temu, by Mateusz robił to co lubi najbardziej.
Jak oceniasz rundę wiosenną w swoim wykonaniu?
Mateusz Zacharski: Na pewno stać mnie na lepszą grę niż pokazałem wiosną, miałem sporo lepszych rund, ale z drugiej strony też nie było tragedii. To już jednak historia, przede mną kolejne wyzwania i mam nadzieję, że pojawią się jakieś ambitne cele.
Poziom czwartej ligi na przestrzeni ostatnich kilku lat się podnosi czy obniża?
Reorganizacja siłą rzeczy wymusza podniesienie poziomu. W czwartej lidze ostatnio występowało wielu niezłych zawodników, z ciekawą przeszłością, a teraz powinno się zrobić jeszcze ciekawiej. Będziemy mieli mnóstwo mocnych zespołów i nowy sezon zapowiada się pasjonująco. Cieszy fakt, że mamy więcej klubów z dobrymi płytami, bo gdzie niegdzie nawierzchnia pozostawia wiele do życzenia.

Gdzie zamierzasz grać w sezonie 2016/17?
Sprawy się rozstrzygają. Mam kilka propozycji i liczę, że wybiorę najbardziej korzystną.
Kto jest twoim faworytem czwartoligowych zmagań?
Na pewno spadkowicze z trzeciej ligi się, ale też Neptun Końskie, w którym grają choćby Karol Armata i Dominik Szymkiewicz, zawodnicy o dużym potencjale. Sam się czasami zastanawiam co oni robią w tej klasie rozgrywkowej.
Żona nie zabroni ci grać w piłkę?
Wręcz przeciwnie, namawia mnie do gry. Mocno mi kibicuje i martwi się, żebym nie doznał kontuzji.
Futbol traktujesz jako możliwość dorobienie pieniążków czy bardziej hobbystycznie?
Lubię grać w piłkę, i to w różnych odmianach, a weekendów wiosną, latem i jesienią nie wyobrażam sobie bez udziału w ligowych meczach.
Jak oceniasz finały Euro 2016 i który piłkarz wywarł na tobie największe wrażenie?
Szczerze mówiąc spodziewałem większej ilości ciekawszych spotkań. Na pewno wyróżnił się Michał Pazdan, przed turniejem uznany za najsłabsze ogniwo naszej reprezentacji. Pokazał niedowiarkom, że jest klasowym obrońcą i być może wywalczył sobie ekstra transfer. Griezmann, Payet, Renato Sanches – ci piłkarze na pewno oczarowali swoją grą.
Najlepszy mecz?
Francja – Islandia, wygrany przez Francuzów 5:2.






