Robert wspomina…
Robert Majchrzyk wspomina Piotra Dębińskiego i Krzysztofa Rębosza, których pamięci jest poświęcona grupa OPEN na Turnieju Grudniowym. Jego uczestnik odpowiada na pytania.
Czy dzięki Grudniowemu ludzie dalej pamiętają o Piotrku i Krzyśku?
Dla wielu z Nich, zwłaszcza tych młodych, pseudonimy „Poziomka” i „Bambosz” nic nie mówią... Kiedy się powie Piotr Dębiński i Krzysztof Rębosz, oprócz starszyzny, też wielu przewraca oczami. Na Grudniowym spotykam coraz to młodszych adeptów futbolu, a kiedy Piotrek i Krzysiek grali na turniejach, często nie było ich jeszcze na tym świecie. Ważne, że obydwaj Panowie zostali i zostaną w naszej pamięci. Nie sposób wymazać gumką naszych wspólnych chwil i Ich historii zapisanej w turniejowych zmaganiach. Krzysiek i Piotrek, to w końcu nie tylko wspomnienia związane z ,,trójkami”, w których świetnie sobie radzili, ale i turnieje piątek, czwórek, a nawet plażówka. Liczy się nasza pamięć, wspólna zabawa i spotkanie, aby upamiętnić dla nas bardzo ważnych ludzi… Bardzo często wspominając Poziomkę, zdaję sobie sprawę, jak cholernie mi Go brakuje… Chciałbym wykręcić numer, porozmawiać z Nim, pośmiać się, a nawet pokłócić, jak za starych dobrych czasów, ale niestety za chwilę przychodzi oprzytomnienie i wiem, że już nigdy nie odbierze ode mnie telefonu.
Jak oceniasz formułę tej pamięci z Grupą OPEN?
Po pierwsze, mam nadzieję, iż tych grup pamięci nie będzie już przybywać. Oczywiście nikt nie wymyślił jeszcze eliksiru na nieśmiertelność, ale zbyt często spotykały nas informacje o śmierci naszych znajomych i kolegów w ostatnim czasie…Chłopaków w młodym wieku… W wieku, który nie jest wiekiem do umierania. Mamy już grupę Krzyśka Retlikowskiego, Michała Rotera, Michała Żyły, Rafała Goraja i wreszcie, w tej, w której my się kopiemy, czyli grupa pamięci Krzyśka i Piotrka. A jak oceniam formułę tej grupy? Przede wszystkim dziękuję Jaromirowi Krukowi, że wychodzi zawsze z inicjatywą wspomnienia wszystkich, którzy odcisnęli ślad w kieleckich turniejach, a dziś nie ma już Ich z nami. Muszę jednocześnie nadmienić, iż moje odczucia są głęboko ambiwalentne. Dlaczego?Ludzie, którzywystępowali w tym roku w grupie pamięci Piotrka i Krzyśka, niewiele mają z Nimi wspólnego, nawet Ich nie znali. Piotrek i Krzysiek grali w Sportingu, Poziomka chyba jeszcze kilka razy kopnął w Absolutusie, ale reszta? Moravianie? Przyjaciele Grudniowego? La Casa? Krzysiek z Piotrkiem nawet pizzy stamtąd nie jedli, bo o ile się nie mylę ten przybytek gastronomiczny, specjalizujący się w tym włoskim daniu, istnieje od 2020 roku. Przepraszam, ze Sportingu Mateusz Brela dobrze znał Piotrka i Krzyśka, no i z drużyny Przyjaciół Grudniowego Marcin Dziarmaga, no ale nasz „Pitbull” to jest człowiek, który zna wszystkich, i którego znają wszyscy, w całych Kielcach i Polsce! Kończąc odpowiedź na pytanie pragnę zapytać gdzie są znajomi Piotrka i Krzyśka, oprócz nas rzecz jasna? Krzysiek był wierny raczej jednemu teamowi (MOZ/Viking), który mamy w nazwie Racing/Viking, więc spectrum tych znajomych jest nieco zawężone, ale Piotrek Kruk, czy Marcin Palik też mogliby się postarać i zmontować jakąś sympatyczną ekipę. Przy okazji już drugi rok z rzędu słyszę, jak nasi przeciwnicy, młode chłopaki, którzy trenują po klubach, więc i futbolem powinni się interesować, a co za tym idzie nazwy klubów nie powinny być im obce mówią, pozwolę sobie na fonetyczny zapis: Ej teraz gramy z Rejsingiem… Panowie! Nie słyszeliście nigdy o Racingu Santander?!Drużynie występującej niegdyś w hiszpańskiej Primiera Division, a obecnie bijącej się o awans i będącej na pierwszym miejscu w Segunda Division? Wracając do tematu gdzie są znajomi Piotrka, których nie brakowało za Jego życia? Gdzie chłopaki z WSU? Gdzie jest PC-Tech? Gdzie jest Wojtek Gidel, u którego „Poziomka” pracował? Serio nie macie RAZ W ROKU czasu przyjść i pobawić się piłką!? Prawie każdy z nas ma dzieci, rodziny, obowiązki służbowe… Dla mnie jest to nie do zaakceptowania i niezrozumiałe.
Mogliście wyjść z grupy?
Gdyby odessali ze mnie i Adasia Jończyka po 40 kg tłuszczu, to w cuglach wyszlibyśmy z tej grupy, a przeciwnicy nie wiedzieliby gdzie jest piłka i kiedy wyciągaliby ją z siatki (śmiech). A już tak poważnie mówiąc, nie o to chodzi, żeby awansować, dla nas najważniejsze jest spotkanie i pamięć o Piotrku i Krzyśku. Choć niewiele chyba zabrakło do awansu, a wstydu na pewno nie było.Bardziej powinni wstydzić się Ci młodzi chłopcy, często trenujący w świętokrzyskich klubach, że takie dwa grubasy jak ja i Adaś nastrzelali im najwięcej bramek, no ale ma się to doświadczenie, nie? (śmiech). Adaśko miał pewne problemy z opanowaniem linii boiskowych, no ale kto o tym będzie pamiętał za rok? Ważne, że obydwaj dbamy o linię, a jak wiemy linia powinna być gruba i wyraźna! Przegraliśmy na koniec z Absolutusem i wcześniej z Moravianami, ale Moravianie, to przecież ekipa bijąca się w ostatnich latach Grudniowego o najwyższe trofea. To oczywiście nie zwalnia nas z obowiązku walki z nimi, jak równy z równym i położenie się na płycie boiska, no ale najzwyczajniej w świecie nie daliśmy rady i już. Jak to się mówi mecz można wygrać, przegrać lub zremisować. My skorzystaliśmy z pełnej palety tych piłkarskich doznań. Jesteśmy zadowoleni z występu, szczęśliwi ze spotkania i dumni, że po raz kolejny uczciliśmy pamięć naszych bliskich kolegów i przyjaciół.
Po kilku latach przerwy na trójki wrócił Krzysztof Sobieraj. Przypomniały się czasy SP1?
Przede wszystkim chciałbym na ręce Krzyśka złożyć serdeczne podziękowania, że nie mając specjalnego interesu w przyjeździe do Kielc, dał radę i gnał z Gdyni do stolicy województwa świętokrzyskiego. Jeszcze na kilka dni przed zmaganiami w naszej grupie Jego obecność nie była pewna. W rozmowie telefonicznej obiecał mi jednak, że na 90% pojawi się. Cieszę się, że ostatnie dni sprawiły, że te jakże ważne 10% zostały dodane, a „Sobi” dołączył do naszej ekipy i wyraźnie ją wzmocnił. Spójrzmy prawdzie w oczy, gdyby nie Krzychu, nie mielibyśmy tak korzystnego bilansu w tegorocznych zmaganiach w Grudniowym. To „stary lis”, który specyfikę trójek zna, jak mało kto, w końcu triumfował w tym turnieju nie raz, nie dwa. Choć formuła dzisiejszej gry, bez odbijania od ścian, to już nie są klasyczne trójki, ale po prostu Krzysiek nadal świetnie operuje piłką. To jest jak z jazdą na rowerze… Tego się nie zapomina. A czy mi się przypomniały stare czasy z SP1? Oj tak! Krzyśka gadki motywacyjne, okrzyk: „Teraz!!!”, sterowanie grą i zmianami były niezwykle trafne, wszak Pan Sobieraj, to licencjonowany trener, więc nie ma się co dziwić, że ma nosa do tego, co pokochał od dziecka, czyli futbolu. Fajnie było się z Nim spotkać i powspominać stare czasy. Mam nadzieję, że za rok będziemy mieli okazję do powtórzenia takiego spotkania. Oczywiście popełniłbym ogromne faux pas, gdybym nie podziękował całej swojej ekipie: Arkadiuszowi Rechowiczowi, Grzegorzowi Jaworskiemu, Piotrowi Boryckiemu, Łukaszowi Wendzie oraz Adamowi Jończykowi. Dziękuję Koledzy, że po raz kolejny stanęliście na wysokości zadania, znaleźliście czas i pokazaliście talent piłkarski, jaki w Was drzemie. Ja myślę, że po ostatnim występie, mamy murowane, przynajmniej cztery nominacje do Plebiscytu na Sportowca Roku Przeglądu Sportowego!Swoją wdzięczność i szacunek za wsparcie pewnej inicjatywy chcę wyrazić również Pawłowi Jaworkowi. Dziękuję, że zawsze jesteś z nami, nawet duchem, ale jesteś!
Jak widzisz dalszą przyszłość Grudniowego?
Dopóki Jaromir Kruk będzie żył i będzie Mu się chciało, to turniej będzie istniał. Pozwolę sobie zapożyczyć slogan promocyjny WOŚP „do końca świata i o jeden dzień dłużej”. Cieszę się, że Jaromirowi się chce i gratuluję Mu wytrwałości, wszak to wiele lat przygody z Grudniowym, kawał historii i kawał czasu!!! Szkoda tylko, że często jako organizatorowi podkładane są Mu kłody pod nogi. Dla mnie krzewienie sportu wśród dzieci, młodzieży, zachęcanie do ruchu, w dobie dzisiejszych chorób cywilizacyjnych takich, jak otyłość, cukrzyca powinno się promować na pierwszym miejscu. Przecież jeśli będziemy mieli zdrowsze społeczeństwo, mniej obciąży to budżet państwa, który przeznacza niemałe kwoty na służbę zdrowia. Czy to tak trudno zrozumieć? Mnie jest ciężko zrozumieć fakt, że nie możemy korzystać z hali SP1, gdzie trójki się narodziły i to tam zawsze powinny się kończyć finałem. No ale nie ja zarządzam takimi sprawami i nie ja podejmuje decyzję, a z absurdami rodem z PRL-u i Bareizmem spotykam się w swoim życiu codziennie, więc chyba nic mnie już nie zdziwi. Jaro! Oby Ci się chciało jak najdłużej, bo jak Cię zabraknie, albo stracisz chęci, to Turniej Grudniowy zdechnie jak dinozaury.
Zbliża się najpiękniejszy okres w roku. Korzystając z okazji, na ręce wszystkich sympatyków piłki nożnej i Turnieju Grudniowego, pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia. Spędźcie ten czas z bliskimi, z tymi którzy kochają Was, i których Wy kochacie. Nie rozmawiajcie przy stole o polityce, szkoda czasu. Jedzcie, biesiadujcie, śmiejcie się i odpakowujcie z radością prezenty. Niech ten okres będzie dla Was cudownym momentem spokoju, przystanku, powiedzenia sobie „STOP”, ogromnego wytchnienia i osiągnięcia cudownego stanu homeostazy. Pozwólcie naładować swoje baterie na kolejny 2025 rok. Jeśli ten mijający nie był taki zły, niech ten następny będzie przynajmniej taki sam, albo lepszy, jak się uda. Szampańskiej zabawy na Sylwestra! A właściwie to „najbardziej życzę Wam zdrowia, z resztą jakoś sobie kombinujcie”, jak to mówił, zmarły 6 grudnia tego roku, aktor Stanisław Tym. Do zobaczenia ze wszystkimi za rok… I proszę mi obiecać… W tych samych składach! Trzymajcie się ciepło! Wywiad autoryzowany Fot. BAZA Foto



