Radomski Owen
Żadna z dwóch ekip Chłopców z Placu Broni nie przebiła się do finałów Turnieju Grudniowego trójek 2024. Jedynka odpadła już w OPEN, dwójka zatrzymała się na drugiej rundzie, w której zabrakło Tomasza Bartosiaka, radomskiego Owena.
Dlaczego ekipy Chłopców z Placu Broni zawiodły na trójkach 2024?
Tomasz Bartosiak: Tak jak planowaliśmy wyszliśmy z grupy, a na kolejnej fazie zabrakło mnie i Bartka Woźniaka, ze względu na spotkanie wigilijne w klubie. Do Zagnańska pojechał tylko Dawid Drachal z trójką dublerów i po prostu nie dali rady. W pierwszej rundzie ulegliśmy tylko Arce Pawłów z Mirkiem Kalistą 2:3 po bardzo wyrównanym spotkaniu. Tak się ułożyła drabinka, że potem przyszło nam grać w grupie w niezbyt pasującym terminie. Szkoda. W finałach zameldowało się większość zespołów, na jakie stawialiśmy. Zabrakło nas… Z tego co wiem w naszym meczu padł rekordowy wynik w OPEN. W Pawłowie pokonaliśmy rywala z Warszówka 12:4, wynik niecodzienny, ale mogliśmy sobie pozwolić na odrobinę zabawy. Ważne, by piłka dawała frajdę, a tak jest też na trójkach.
Jak widzisz perspektywy powstania grupy OPEN w Radomiu?
Ciekawy pomysł, powinien być spokojnie zrealizowany, chętnych nie zabraknie. Formuła gry trzech na trzech jest bardzo fajna, choć czasami o wynikach decydują małe detale, lub sędziowskie pomyłki (śmiech…). Świetnie wyszło z kategorią młodzieżową na Broni za sprawą Tomasza Dziubińskiego, pierwszego Polaka jaki zdobył gola w Lidze Mistrzów. To bardzo znana postać, jak widać pięknie promuje też Turniej Grudniowy. Przyjemnie był zagrać w spotkaniu pokazowym z jego udziałem. Generalnie te znane nazwiska uczestników to duży atut trójek, które zdobywają sobie coraz większą popularność.
Kto radzi sobie na trójkach najlepiej z widzianych przez ciebie zawodników?
W 2022 roku zaskoczyli nas Moravianie, grają świetnie, co nie dziwi, bo są też mocni w futsalu. Nie było ich wtedy i rok później na podium, a pokazuje to jak mocna jest konkurencja.
Drugi triumf FC Buenos cię zaskoczył?
Zaskoczeniem była obecność w finale Czarodziejów, ale w tym zespole jest bardzo dobry bramkarz.
W Radomiu, a także na Turnieju Grudniowym wiele osób kojarzy cię ze względu na ksywkę Owen. Skąd się to wzięło?
Ksywka wzięła się z mojej pierwszej koszulki, Owena, Anglii z numerem 20. Nadał mi ją trener w klubie, gdzie chwilę trenowałem na obozie. Było nas wielu, więc nazywał po koszulkach. Tak zostało od 2006 roku. Zapamiętują, bo rzucam się w oczy grą (śmiech).
Wiedziałeś, że angielski Michael Owen zaliczył występ w Grudniowym?
Oczywiście, chętnie zagrałbym z nim w Tychach w jednej drużynie.
Czy Radomski Owen pomoże wiosną Granatowi Skarżysko w czwartej lidze?
Tak, zostaje i pomogę.
Zagrasz w Granacie do momentu wybudowania nowego stadionu?
Chciałbym, ale to zależy nie tylko ode mnie. Trener, zarząd, moja przydatność, a przecież jestem coraz starszy, nie młodszy. Pewnych kwestii się nie oszuka, ale staram się jak mogę najlepiej.
W czwartej lidze świętokrzyskiej w drugiej rundzie ciekawsza będzie walka o awans czy utrzymanie?
O utrzymanie. Są małe różnice na dole tabeli, a nikt nie chce spadać.
Tak znana postać jak Tomasz Jodłowiec, uczestnik Euro 2016, który przyszedł do Sparty Kazimierza Wielka zwiększy rozpoznawalność tych rozgrywek?
Na pewno podniesie prestiż czwartej ligi. Wiek to tylko liczby, a Tomek grał w piłkę na wysokim poziomie i będzie wielkim atutem Sparty. Czwarta liga ma swój urok, zapraszam na stadiony. Rozmawiał Jaromir Kruk



