Nie bać się zmian
Dawid Plizga, autor pierwszego gola na obecnej Exbud Arena, były reprezentant Polski, uczestnik Turnieju Grudniowego na razie jest na obrzeżach dużej piłki. Nie próżnuje jednak, szkoli indywidualnie młodych adeptów.
Co porabia Dawid Plizga?
Dawid Plizga: Szkolę indywidualnie zawodników, być może przyszłych piłkarzy w Katowicach i okolicach. Współpracuje z trenerem Wojciechem Osyrą. Zapraszam wszystkich chętnych, informacje można znaleźć na facebooku. Na naszych zajęciach kładziemy nacisk na technikę użytkową na co składa się na przykład przyjęcie piłki, podanie, prawidłowe ułożenie ciała, stopy.
Jak byłeś dzieckiem zwracano ci szczególną na kwestie techniki?
Na treningach drużynowych lepsi podawali piłkę do lepszych, słabsi byli odstawiani. Rolą trenera jest rozwijanie talentów, wyławianie perełek, ale też rozwój słabszych. Technika jest jednym z najważniejszych elementów futbolu, później dochodzi trening motoryczny, mentalny, trzeba radzić sobie z presją otoczenia, rodziców.
Ty będąc młodym zawodnikiem nie radziłeś sobie z presją?
To nie była kwestia presji, tylko bywały problemy by to co pokazuje się na treningach przekładać na mecze. Trener musi pozwalać młodym piłkarzom na podejmowanie ryzyka, nieszablonowe zagrania licząc się z tym, że czasami nie przyniesie to korzyści. Zaufanie szkoleniowca jest niezwykle ważne.
W innych krajach też u młodych zawodników są takie podziały na lepszych i gorszych?
Naturalna kolej rzeczy. Nad wszystkim muszą zapanować trenerzy.
U nas w Polsce tych trenerów piłkarskich nie mamy za dużo?
Każdy może zostać szkoleniowcem, przystąpić do kursu. Moim zdaniem tych z UEFA Pro mamy za mało.
Dlaczego polscy trenerzy nie są cenieni za granicą?
Według wielu opinii wcale trenerzy od nas nie ustępują merytorycznie tym z najlepszych piłkarsko krajów. Trochę hamuje nas brak sukcesów międzynarodowych.
Uważasz, że nasza piłka potrzebuje gruntownych zmian?
Tak, ale o tym mówimy, piszemy od lat. Długo czekaliśmy by nasze kluby przeprowadzały transfery gotówkowe powyżej dwóch milionów euro, co stara się czynić Legia. Gdzie indziej jest to na porządku dziennym. Bazujemy na ruchach bezgotówkowych. Wyniki klubów i reprezentacji też nam nie pomagają, co pokazuje, że jakieś zmiany są wskazane.
Co sądzisz o regionie świętokrzyskim, który czekają wybory na prezesa związku?
Korona Kielce, stadion na którym zdobyłem premierowego gola i Turniej Grudniowy trójek to podstawa. Pustynią nie jesteście, ale nie macie żadnego klubu w pierwszej lidze i drugiej lidze. Powinno być lepiej.
Kto ze świętokrzyskiego gra w trzeciej lidze?
KSZO Ostrowiec z tradycjami ekstraklasowymi, Star Starachowice – grałem przeciw nim na obozie w Skarżysku na Granacie jako 15-latek i Czarni Połaniec, gdzie słyszałem, że wykonują fajną robotę. Głośno było o Sparcie Kazimierza Wielka, bo sięgnęła po Tomka Jodłowca, byłego reprezentanta Polski. To poważne nazwisko, na pewno miał wiele ofert, też ciekawych finansowo i szacun dla prezesa Sparty, że go przekonał. Wiem, że szef Sparty, który startuje w wyborach na prezesa Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej mocno angażuje się w futbol młodzieżowy i turnieje. Życzę mu, by zrealizował swoje pomysły. Ma fajne znajomości, pokazuje się na ważnych wydarzeniach, jak na Gali Piłki Nożnej, był na Euro 2024, a teraz podjął szalone wyzwanie. Bój będzie trudny, ale niech wygra, bo przyjdą za nim nowi wartościowi ludzie, trochę świeżości. I niech pamięta, że młodzież jest najważniejsza, jej szkolenie, dobro. Dużo ludzi o tym bez przerwy mówi, mniej działa, ale wiem, że pan Domagała jest konkretny. A cała Polska nie może się bać zmian. /JKM/


